• Wpisów:68
  • Średnio co: 25 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 21:21
  • Licznik odwiedzin:11 834 / 1789 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
fatamorganaaxd
 
opowiadanierpg
 
Witam : )
Poniżej zamieszczam opis mojej bohaterki : )

_____________________________________________
Imię i nazwisko: Caroline Forests
Wiek:19
Pochodzenie: Mimo tego, że ojciec Caroline był Brytyjczykiem, dziewczyna wychowywała się w Polsce. Po śmierci rodziców zamieszkała u ciotki w Londynie.
Zainteresowania:Rysowanie, czytanie starych książek.
Wygląd:


________________________________
Tak, więc ja mam na imię Ewa i wraz z innymi wspaniałymi pisarkami będę pisać tu opowiadanie : )
 

 
17.11.13 (sobota)
Obudziłam się o 6:30. Trochę zdezorientowana z powodu zmiany otoczenia, ale po chwili wspomnienia z wczoraj powróciły. Zerknęłam na telefon i zobaczyłam, że mam trzy nieodebrane połączenia od Piotrka. Niestety z powodu braku zasięgu zmuszona byłam wyjść na zewnątrz. Przy okazji postanowiłam pójść pobiegać. Założyłam luźny, czarny dres, białą koszulkę z napisami i szarą bluzę. Na dworze było pochmurno . Wyjęłam z kieszeni telefon i nieśpiesznie wykręciłam numer Piotrka, ale odpowiedziała mi poczta głosowa. Trudno, postanowiłam zadzwonić do niego później.
Biegłam przed siebie. Drobinki opadającej mgły chłodziły moje ciało.
-Julka!- usłyszałam nagle -Zaczekaj!- odwróciłam się szybko za siebie dostrzegając biegnącego w moją stronę Damiana.
-Śledzisz mnie?- uśmiechnęłam się.
-Mogę się dołączyć?- puścił mi oczko.
Wyglądał na prawdę zabójczo w szarym dresie i kapturze na głowie, który więził jego gęste włosy.
- Jasne-uśmiechnęłam się.
Zaczęliśmy biec. Truchtaliśmy spokojnie przez całą drogę rozmawiając. W pewnym momencie poczułam wibracje w kieszeni spodni. Zatrzymałam się na chwilę, żeby sprawdzić kto do mnie napisał. Okazało się, że dostałam SMS od Piotrka :
*SMS*
Sorry, że nie odbierałem, ale mam teraz trening. Zadzwonię do Ciebie później.
Odpisałam mu szybko : ,,Ok,, po czym schowałam telefon do kieszeni.
- To od twojego chłopaka ? - spytał nagle Damian.
- Tak - odparłam chowając ręce do kieszeni.
- Chyba już za tobą tęskni - uśmiechnął się tymi swoimi dołeczkami. Co nie powiem było bardzo urocze.
- Mam nadzieje... Biorąc pod uwagę to, że jest teraz w Londynie.
- Na długo wyjechał?
- Na trzy miesiące.
- Wow... współczuje chłopakowi
- Czemu ? - spytałam zdziwiona
- No wiesz zostawić swoją piękną dziewczynę samą na trzy miesiące... chyba każdy chłopak skusiłby się żeby się poderwać - odparł uśmiechając się delikatnie w moją stronę
- Hahahha - roześmiałam się - Wiesz póki co to w pobliżu mnie kręcisz się tylko ty, więc nie wiem... mam zacząć się niepokoić ? - zaśmiałam się
- Hahaha... może - uśmiechnął się szeroko
- OK, będę się trzymać na baczności - zażartowałam.
- Ok - uśmiechnął się przyglądając mi się z rozbawieniem, co spowodowało, że moje policzki zalała fala gorąca. Przez chwilę staliśmy tak wpatrując się w siebie, kiedy nagle poczułam dziwną wilgoć na ręce. Zdziwiona spojrzałam w górę przyglądając się ciemnej, deszczowej chmurze, która wisiała prosto nad nami.
- Chyba zapowiada się na deszcz - odparłam nakładając na głowę kaptur.
- Skoro tak to spadamy do domu - uśmiechnął się po czym krzyknął w moją stronę :,,Kto ostatni robi śniadanie,,! i popędził. Zaśmiałam się i szybko pobiegłam za nim. Parę metrów przed ,,metą,, deszcz zaczął już padać tak bardzo, że po twarzach spływała nam woda deszczowa, z włosów kapały wielkie krople, a ubrania mieliśmy kompletnie przemoczone. Oboje wyglądaliśmy jakbyśmy przed chwilą wyszli z pod prysznica.
Oczywiście Damian dobiegł do domu pierwszy, więc jako ,,przegrana,, zmuszona byłam przygotować śniadanie. Przebrana już w suche ubrania udałam się do kuchni, a Damian w tym czasie poszedł pod prysznic. Położyłam na talerzu owoce a obok chleb, bułki i masło. Na osobnym talerzu ułożyłam warzywa i wędlinę. Zależało mi, żeby wszystko wyglądało jak najlepiej. Kiedy woda się zagotowała zrobiłam herbatę. Wyjęłam ze zmywarki dwa czyste kubki i obróciłam się w stronę stołu przy którym siedział już rozpromieniony Damian. Miał na sobie szarą koszulkę i luźne dresy, a mokre kosmyki włosów opadały mu na czoło. Kiedy usiadł przy stole podałam mu kubek z herbatą po czym zajęłam miejsce obok niego. Rozmawialiśmy przez chwilę o wszystkim żartując i wygłupiając się. Czułam się przy nim naprawdę bardzo swobodnie.
Wypiwszy herbatę postanowiłam udać się na górę i sprawdzić, czy Hania już wstała. Kiedy wychodziłam na górę po schodach usłyszałam jakiś hałas. Przestraszona udałam się szybko w stronę pokoju Hani. Otworzyłam drzwi i zamarłam na chwilę, na widok zakrwawionej twarzy dziewczynki, która ze strachem w oczach siedziała na środku pokoju...

_______________________________________
Hejjj!

Tak, więc wracam do Was po 75 dniach... z rozdziałem : )
Mam nadzieję, że Wam się spodoba : )
Proszę o szczere komentarze co do rozdziału : )

I pozdrawiam!^^
 

 
Zdrowych, Pogodnych Świąt Wielkanocnych,
przepełnionych wiarą, nadzieją i miłością.
Radosnego, wiosennego nastroju,
serdecznych spotkań w gronie rodziny i wśród przyjaciół
oraz wesołego "Alleluja" ! : )


 

 
16.11.13(piątek)

Po wyjeździe Piotrka do Londynu, zdałam sobie sprawę, że od jakiegoś czasu naszego związku coraz mniej czasu miałam dla niego i jakoś nie ciągnęło mnie do pisania z nim i nawet już się nie przejmowałam, że nie będzie go na facebooku wieczorem i że nie opowie mi co u niego słychać. A przecież gdy człowiek kocha to pozwala się temu uczuciu rozwijać, dorosnąć a ja odepchnęłam od siebie po pewnym czasie to uczucie, bo ta odległość między nami mnie przerosła. Chyba zaczęłam tęsknić za samotnością...ona nigdy mi nie przeszkadzała i może dlatego podjęłam takie kroki a nie inne. Teraz gdy wieczorem nie widziałam go aktywnego na facebooku mój mózg zaczynał szwankować, bo było mi go brak, a przede wszystkim żyłam dziwnym lękiem, że prędzej, czy później i tak mnie zostawi. Co prawda od jego wyjazdu minęły niecałe dwa tygodnie, ale mi zaczynało już go brakować. Nasz związek na odległość narażony był w końcu na rozpad bardziej niż inne związki i niestety, dość często taka miłość na odległość się wypalała. Oczywiście obiecaliśmy sobie, że będziemy codziennie do siebie dzwonić i jakoś przetrwamy te 3 miesiące rozłąki, ale... no właśnie zawsze jest jakieś ,,ale,,. Trzy miesiące to jednak nie były dwa dni i przecież mogło się zdarzyć wszystko dlatego tak ważne było dla mnie abyśmy jakoś podtrzymali łączące nas więzi, włączając w to dodatkowe zaangażowanie. Kochałam go. Może między nami nie zawsze było wspaniale, ale... zawsze się godziliśmy, zawsze mogliśmy na siebie liczyć... Byliśmy ze sobą w końcu tyle czasu! Wyjazd Piotrka nie mógł tego wszystkiego zepsuć!
Tata czekał na mnie w samochodzie kilka metrów od szkoły. Dziś wyjątkowo nie wracałam do domu autobusem, gdyż od razu po szkole mieliśmy z tatą jechać na weekend do jakiegoś domku za lasem. Cieszyłam się w sumie na ten wyjazd, bo z jednej strony mogłam spędzić trochę czasu z tatą, a z drugiej strony odpocząć od Darii i Maćka, którzy po wyjeździe Piotrka i Huberta do Londynu po prostu zwariowali na punkcie zajmowania mi i Majce zbędnego czasu, który mogłyśmy w niekorzystny dla nas sposób spędzić na dołowaniu się tym, że nasze związki mogą nie przetrwać tej trzymiesięcznej rozłąki. Ale koniec końców w ciągu dwóch tygodni byłam już w kinie jakieś sześć razy, zaopatrzyłam swoją szafę w sporo nowych ubrań, zjadłam mnóstwo pizzy, przegadałam kilka nocy, nie zamartwiając się wyjazdem Piotrka ani nie dopuszczając do siebie myśli, że :,,to już koniec,,. Może ta aż nad obecność Maćka i Darii była trochę wkurzająca, ale jednak byłam im wdzięczna i Majka zapewne też, bo zawsze byli kiedy ich potrzebowałyśmy.
- To udanego weekendu - życzyłam Darii, Majce i Maćkowi - Nie zamęczcie zbytnio Majki - dodałam po chwili po czym dałam każdemu z nich po buziaku i ruszyłam w stronę samochodu.
Droga zajęła nam kilka dobrych godzin. Przynajmniej tak mi się wydawało, bo chyba trochę przysnęłam. W każdym razie, kiedy samochód stanął szybko wysiadłam i omal się nie przewróciłam z wrażenia. To miejsce było piękne.
Przed moimi oczami widniało jezioro, w którym odbijały się promienie jesiennego słońca. Wokół rosło mnóstwo sosen. Między nimi, co jakiś czas przebijały się jakieś nieznane mi dotąd kwiaty. Za moimi plecami stał mały drewniany domek. Z tego, co było widać miał dwa piętra. Zgadywałam, że to w nim się zatrzymamy. Wyglądał w sumie całkiem przyjemnie. Chyba był jedynym w okolicy, co jeszcze bardziej mnie podekscytowało. Wiedziałam, że znajdę tu ciszę, której potrzebowałam. Kiedy otworzyłam oczy tata wyjmował właśnie walizki z bagażnika.
- Julka chodź mi pomóc – powiedział tata.
Wzięłam swój bagaż i wniosłam do domku. Tata oprowadził mnie po nim i wskazał pokój na poddaszu, który przez najbliższe dni miał mi służyć za sypialnię. Ściany miały kolor jasnego beżu. Nie było tu wielu mebli, co najwyżej łóżko, stolik nocny z lampką, dwie małe szafki na ciuchy i fotel na biegunach. Jak ja dawno się na takim nie bujałam. Chyba trzeba to będzie szybko nadrobić.
- Cieszę się, że tu przyjechaliśmy – szepnęłam. - A tak właściwie, to skąd wytrzasnąłeś ten domek? - zapytałam po chwil.
-Tomek, znaczy się tata Damiana i Hani zaprosił nas tu noi zaproponował żebyśmy spędzili z nimi ten weekend
- Z nimi? To oni też tu mają przyjechać ? - spytałam zdziwiona
- No tak. Nie wspominałem ci o tym ?
- No właśnie nie - odparłam zupełnie zaskoczona
- No to już wiesz.
- Ok, a kiedy oni mają przyjechać ?
- Ooo właśnie są - odparł tata wyglądając przez okno
Po chwili do środka wszedł wysoki ,dobrze zbudowany mężczyzna. Miał lekko zadarty nos oraz wąskie usta. Był brunetem o ciemniejszej karnacji, jego włosy wydawały się być lekko falowane. Domyśliłam się, że jest to ojciec Damiana i Hani.
- O już jesteście! - odparł mężczyzna uśmiechając się na nasz widok. - Miło mi cię Julio poznać – powiedział cicho. Jeśli się nie pomyliłam, w jego głosie było słychać cień zdumienia i ulgi, a w piwnych oczach dostrzegłam ciepły blask. Ujęłam jego dłoń i uśmiechnęłam się odwzajemniając życzliwość.
W tym samym momencie do domu wszedł Damian z wielką walizką w ręce i z Hanią, którą trzymał drugą ręką. Na mój widok uśmiechnął się do mnie promiennie przez co nie wiem dlaczego moją twarz oblał rumieniec po czym przywitał się cichym ,, Cześć,,. Odpowiedziałam tym samym zwrotem i przywitałam się z Hanią, która wydawała się być bardzo podekscytowana. Od razu mocno mnie przytuliła a uśmiech nie schodził z jej twarzy. Wiedziałam, że zapewne cieszy się z naszego wspólnego weekendu, do którego miałam dość mieszane uczucia, ale w głębi serca miałam nadzieję, że jakoś mile spędzę te dwa dni.

__________________________________________
Witam Was kochani!
Tak, więc po 59 dniach powracam do was z nowym rozdziałem
Mam nadzieję, że Wam się spodoba ; )
Postaram się bardziej zmobilizować i dodawać częściej te rozdziały
Pozdrawiam Was serdecznie! I życzę udanych ferii (kto jeszcze ma) *.* : * : )
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
10.11.13(sobota)

W końcu po długim, męczącym tygodniu rozpoczął się mój upragniony weekend. Kiedy wstałam, zeszłam na dół w piżamie i przygotowałam sobie na śniadanie płatki z mlekiem. Po około 20 min. do kuchni wszedł zaspany tata.
- Ty już na nogach ? - spytał zdziwiony
- Jak widać- odparłam kończąc moje śniadanie. - A ty czemu tak wcześnie wstałeś ?
- Dzwonili ze szpitala, żebym przyjechał wcześniej... Jakieś komplikacje z pacjentem po przeszczepie. - wyjaśnił tata nalewając sobie kawy.
- Myślałam, że spędzimy ten weekend razem ... Ostatnio prawie w ogóle nie ma cię w domu, a jak już jesteś to siedzisz ciągle nad tymi papierami...
- Wiem kochanie, ale obiecuję ci, że za tydzień wezmę wolne i spędzimy razem trochę czasu
- Ok, trzymam cię za słowo. A kiedy wraca Hela ?
- Prawdopodobnie w środę - oznajmił tata po czym upił trochę kawy.
- Yhymm - odparłam odnosząc talerz do zmywarki.
- Dobra, to ja jadę. Wrócę wieczorem. Na razie. - oświadczył wychodząc z kuchni
- Pa - krzyknęłam po czym poszłam się ubrać na górę. Stanęłam przed szafą i szybko wybrałam swój dzisiejszy ubiór - dżinsy i beżową bluzkę z długim rękawem. Po tym poszłam do łazienki uczesać się i umyć zęby. Gdy wróciłam do pokoju zaścielałam łóżko i z laptopem na kolanach zaczęłam przeglądać różne posty. Myślałam nad tym, czy nie zadzwonić do Piotrka. W końcu dawno razem nie spędzaliśmy czasu. Nieśpiesznie wykręciłam jego numer, ale odpowiedziała mi poczta głosowa. Zrezygnowana wróciłam do przeglądania stron internetowych, kiedy nagle zadzwonił telefon. Spojrzałam szybko na wyświetlacz. Dzwoniła Majka.
*Rozmowa Telefoniczna z Majką*
- Hej. Co dzisiaj porabiasz ? - spytała
- Hej. W sumie nic specjalnego. Siedzę w domu... i raczej nic poza tym, a co ?
- No to skoro nie masz żadnych planów zabieram cię na zakupy
Przez dłuższą chwilę zastanawiałam się czy to dobry pomysł, ale koniec końców stwierdziłam, że właśnie coś takiego jest mi potrzebne.
- No dobra, niech będzie. To o której się widzimy ?
- Przyjadę do ciebie około 13.00. Może być ?
- Jasne.
- Ok, to do zobaczenia.
- Do zobaczenia.
*Koniec Rozmowy Telefonicznej z Majką*

******************************
Słysząc dzwonek do drzwi szybko zbiegłam na dół. Otworzyłam Majce drzwi, wpuszczając ją do środka. Przywitałyśmy się i niespiesznie udałyśmy się na przystanek. Drogą napisałam do taty SMS, żeby się nie martwił w razie gdyby wrócił wcześniej do domu. Kiedy doszłyśmy na miejsce nie musiałyśmy długo czekać.
Autobus wysadził nas pod samą galerią. Na początku pochodziłyśmy trochę po sklepach. Majka oczywiście (jak zawsze) obładowała się mnóstwem toreb, a ja kupiłam sobie dwie bluzki i śliczną, miętową spódnicę.
- I jak? Przyznaj, że miałam genialny pomysł – powiedziała zaczepnie Majka, kiedy jechałyśmy schodami
- No. Miałaś rację, to jest to, czego mi było trzeba.
- Nie ma sprawy – uśmiechnęła się promiennie. - To co, może teraz coś zjemy ?
- Ok.
- Jemy coś na miejscu, czy może ...zamówimy pizze ?
- Hymmmm... chyba ta druga opcja
Uśmiechnięte wyszłyśmy z galerii i zamawiając po drodze pizzę udałyśmy się na przystanek, skąd pojechałyśmy autobusem do Majki. Jej rodziców nie było w domu, więc mieliśmy cały dom dla siebie. Usiadłyśmy przed telewizorem i włączyłyśmy jakiś thriller. Zjadłyśmy połowę pizzy i w ciszy przerywanej chwilami szlochu dokończyłyśmy film. Spojrzałam na zegarek i zorientowałam się, że powinnam już iść, gdyż miałam za parę minut autobus. Pożegnałam się z Majką po czym szybkim krokiem ruszyłam na przystanek. Na dworze zapadał już po woli zmrok.
Idąc spokojnie od przystanku do domu wspominałam mile spędzony dzień w towarzystwie Majki. Czułam, że wszystkie szare myśli z mojej głowy na chwilę odpłynęły. Dochodząc do domu ujrzałam z oddali Piotrka, który szedł w moją stronę.
- Hej - przywitałam się z uśmiechem na twarzy.
- Hej - odpowiedział, całując mnie w policzek.
- Co ty tu robisz ? - spytałam
- Przyjechałem, bo...muszę ci coś powiedzieć - oznajmił z dziwną powagą w głosie.
- Ok, to może chodźmy do domu - zaproponowałam, trochę zaniepokojona.
- Ok.
Kiedy weszliśmy już do domu, zdjęłam kurtkę, postawiłam moje zakupy na podłodze po czym udałam się z Piotrkiem do salonu.
- Napijesz się czegoś ? - spytałam
- Nie, dzięki.
- Ok, no to o co chodzi ?
- Widzisz, bo... dostałem pewną propozycję - zaczął trochę niepewnie Piotrek
- Propozycję ?
- Tak, a dokładniej mówiąc nasz trener załatwił nam wyjazd do Londynu na turniej siatkowy...
- No to chyba dobrze...
- No tak, ale ten turniej trwa około trzech miesięcy...
Przez chwilę patrzyłam na niego uważnie, nie mogąc tego pojąć. Ta wiadomość totalnie mnie zaskoczyła. Nie wiedziałam, co powiedzieć ani jak zareagować. Sporo mnie kosztowało, żeby zebrać myśli, i jedynie, co przyszło mi do głowy, to powiedzieć, że to nie zmieni naszych uczuć.
- Zależy mi na tym turnieju... to naprawdę moje spełnienie marzeń
- Nie musisz mi się tłumaczyć... Trzy miesiące to sporo czasu, ale przecież będziemy mogli kontynuować nasz związek na odległość...
- Nie jesteś na mnie zła ?
- Spełniasz swoje marzenia... przecież nie mogę ci tego zabronić - odparłam po czym mocno się do niego przytuliłam.
W głębi serca wiedziałam jednak, że ten wyjazd mógł nas tylko od siebie oddalić. Nie chciałam mówić tego Piotrkowi, bo w końcu ten turniej wiele dla niego znaczył. Bałam się, że jednak te dzielące nas kilometry oddalą nas od siebie jeszcze bardziej. Między nami w końcu różnie się układało, a teraz, tak nagle... ten wyjazd. Sama nie wiedziałam co o tym myśleć. Ufałam Piotrkowi, ale nie miałam przecież pewności czy to wystarczy ?

__________________________________________
Tak więc po 83 dniach dodaje nowy rozdział :O Szok! Bardzo przepraszam za tę moją długą nieobecność, ale po prostu nie miałam czasu ... jednak w końcu udało mi się coś napisać ; ) Mam nadzieję, że rozdział chociaż odrobinkę Wam się spodoba Postaram się jeszcze w czasie mojego wolnego czasu od szkoły coś dodać : )
Pozdrawiam ^^


  • awatar Anonym: Nie ma to jak czytać rozdział np. 17,a potem 16.:D ale to ja.;) dużo pracy Cię czeka, bo fabuła wydaje się cieżka.
  • awatar arrosa ♥: Jeju genialny rozdział :)
  • awatar Opowieści i Historie :3: Oj cieszymy się ,że wróciłaś :3 Rozdział świetny z resztą jak zawsze :3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (17) ›
 

 
Z okazji Świąt Bożego Narodzenia życzę Wam nadziei, własnego skrawka nieba,zadumy nad płomieniem świecy,filiżanki dobrej,pachnącej kawy,piękna poezji, muzyki,pogodnych świąt zimowych,odpoczynku, zwolnienia oddechu,nabrania dystansu do tego, co wokół, chwil roziskrzonych kolędą, śmiechem i wspomnieniami oraz samych szczęśliwych dni w nadchodzącym roku
i niesamowitego, niezapomnianego,niepowtarzalnego Sylwestra! ;*

  • awatar Smerfcia: Może troszeczkę spóźnione, ale myślę, że był to dla ciebie super czas. Co do nocy sylwestrowej - mam nadzieję, że to będzie niezapomniana noc :*
  • awatar Panna15: Nawzajem ;3
  • awatar RainbowxD: Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku <3.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
26.10.13(sobota)
Po odprowadzeniu Darii na przystanek postanowiłam zrobić jeszcze przed powrotem do domu małe zakupy, gdyż Hela musiała na kilka dni wyjechać do rodziny i jej obowiązki spadły na mnie.
Kiedy kupiłam już najpotrzebniejsze rzeczy opuściłam sklep, udając się wolnym krokiem do domu. Docierając na miejsce weszłam do środka stawiając torbę na podłodze po czym zdjęłam z siebie kurtkę oraz czarne trampki i z zakupami w ręce pomaszerowałam do kuchni, gdzie tata przeglądał jakieś papiery.
- Już jestem - oświadczyłam stawiając torbę na stole.
- Ok. Co tam dobrego kupiłaś ? - spytał wkładając do czarnej teczki leżące na stole papiery.
- A kilka najpotrzebniejszych rzeczy - odparłam wypakowując zakupy.
- Yhym...
- W tej teczce są wyniki badań Hani ? - spytałam
- Tak, a skąd wiesz ?
- Damian wczoraj był u nas i pytał o tą teczkę - oznajmiłam.
- Aa to pewnie jest im potrzebna na jakieś badania... będę musiał im ją dzisiaj zanieść
- Jak chcesz to ja to mogę zrobić... i tak nie mam nic szczególnego do roboty - zaproponowałam.
- No dobrze. - zgodził się tata podając mi teczkę.
- Tyko wytłumacz mi mniej więcej, gdzie oni mieszkają.
- Jasne...
******************
Zgodnie ze wskazówkami taty udało mi się jakoś dotrzeć na miejsce. Niepewnie zapukałam do drzwi odsuwając się kilka kroków do tyłu. Po chwili drzwi się uchyliły i stanął w nich Damian.
- O cześć - przywitał się zaskoczony moją wizytą
- Cześć - odpowiedziałam.
- Proszę - odparł otwierając szerzej drzwi.
Wchodząc do środka, zaczęłam z uwagą przyglądać się wnętrzu, które było naprawdę bardzo ładnie urządzone.
Po wejściu do domu przechodziło się przez mały przedpokój, w którym mieściła się zamontowana w ścianie szafa oraz duże lustro i wieszaki na kurtki. Po prawej stronie znajdowały się drzwi do łazienki, a naprzeciwko od wejścia do mieszkania mieścił się duży salon wypełniony pięknymi meblami z drewna, a także kominek nad którym widniał telewizor. Naprzeciwko kominka stała biała, skórzana kanapa, szklany stolik i dwa fotele po bokach. Natomiast na ciemnych panelach leżał śliczny, czerwony dywan. Obok salonu znajdowała się jasna kuchnia, połączona z jadalnią, w której mieścił się duży stół stojący przed dużym oknem z widokiem na okolicę. Ściany w pomieszczeniach pomalowane były na jasne barwy, nadając miłą atmosferę każdemu z pokoi.
- Jesteś sam ?- spytałam po chwili.
- Hania jest na górze, a tata właśnie przed chwilą pojechał do pracy - oznajmił Damian.
- Yhy...
- Daria już pojechała?
- Tak, odprowadziłam ją niedawno na autobus... A tak w ogóle to przyniosłam wyniki badań Hani - odparłam podając mu teczkę.
- Oo dzięki...- powiedział odkładając teczkę na szklany stolik. - To może napijesz się czegoś ?- zaproponował po chwili.
- Może wody.
- Ok, to siadaj, a ja zaraz wracam.
- Ok - odparłam siadając na skórzanej kanapie.
Czekając na Damiana rozglądałam się z uwagą po salonie, kiedy nagle zbiegła z góry Hania.
- Cześć - przywitałam się.
- Cześć - odpowiedziała dziewczynka z uśmiechem na twarzy. - A co ty tu robisz ? - spytała po chwili siadając obok mnie.
- Przyniosłam Twoje wyniki badań.
- Aaa...To fajnie, że przyszłaś - odparła Hania uśmiechając się do mnie wesoło.
- Proszę wodę - odparł nagle Damian wchodząc do salonu.
- Oo dzięki - powiedziałam odbierając od niego szklankę.
- Chcesz zobaczyć mój pokój ? - spytała Hania.
- Jasne - zgodziłam się ruszając za Hanią na górę.
Pomieszczenie do którego weszłyśmy urządzone było typowo dla małej dziewczynki. Przy jednej ze ścian stało jednoosobowe łóżko, przykryte fioletową narzutą w kwiatki, nad którym wisiała fioletowa półka, zdobiona przez figurki różnych, bajkowych postaci. Naprzeciwko łóżka stała natomiast szafa na ubrania, a obok niski stolik, na którym leżał blok rysunkowy i porozrzucane kredki. W dużych szafkach postawiane były książeczki, gry planszowe i zabawki, a w rogu pokoju stał duży konik na biegunach. Na ścianach wisiały małe obrazki z kwiatkami i zwierzątkami. Jedna ze ścian przyozdobiona była kolorową tapetą w księżniczki, a reszta pomalowana na jasny fiolet.

Układając z Hanią oraz Damianem jakieś puzzle kątem oka spojrzałam na zegarek. Dochodziła już 19.00.
- Ojej chyba się trochę zasiedziałam - odparłam zszokowana tym jak ten czas szybko leci.-Będę się zbierać - dodałam.
- Zostań jeszcze - prosiła Hania.
- Muszę już iść...
- No dobrze, a przyjdziesz jeszcze kiedyś do nas?
- Jasne.
- Ok, to pa - odarła przytulając mnie na pożegnanie.
- Hania Cię chyba polubiła... - wyznał Damian odprowadzając mnie do drzwi.
- Zawsze chciałam mieć młodszą siostrę... - odparłam ubierając się do wyjścia.
- Noo masz naprawdę świetne podejście do dzieci
Zaśmiałam się.
- Wiesz jakbyś potrzebował niańki do dzwoń
- Okk, zapamiętam. - odparł uśmiechając się w moją stronę.
- Dobra, to lecę.
- Dzięki za te wyniki
- Nie ma sprawy.... To cześć - pożegnałam się po czym wyszłam na zewnątrz.
Idąc do domu myślałam o mojej znajomości z Damianem. Zastanawiałam się, czy to wszystko nie działo się zbyt szybko ? Nie znaliśmy się w sumie jakoś dobrze... Trapiło mnie to, że wczoraj nocował u mnie w domu, mimo że tak na prawdę znaliśmy się od kilku dni, ale wiedziałam, że podoba się Darii i oczywiście głupia ja zaproponowałam mu nocleg!? Bawiłam się w sumie dobrze w jego towarzystwie, ale wiedziałam, że nie mogę zapominać o tym, że MAM CHŁOPAKA i to jemu powinnam poświęcać najwięcej czasu. Nie chciałam, żeby Damian pomyślał sobie, że... oczekuję na coś więcej. Był miły i dobrze mi się z nim rozmawiało, ale... wiedziałam, że jeden krok do przodu, może wszystko zmienić. Z jednej strony znajomość z nim wiązałam ze względu na Hanię, a z drugiej... polubiłam go. Nie chciałam urywać z nim kontaktu, ale zamierzałam trzymać się na dystans.
_________________________________________
Hejj : *
No, więc po 41 dniach dodaję nowy wpis i oczywiście przepraszam Was, że tak długo nie dodawałam rozdziału, ale po pierwsze : szkoła, nauka, brak weny,czasu itd.
Kolejny rozdział nie wiem kiedy dodam, bo tak jak wspomniałam wyżej brakuje mi weny i jakoś nie mogę zebrać myśli ,,twórczych,,. Od pewnego czasu nasuwa mi się myśl nad zakończeniem opowiadania jak i bloga, ale mam nadzieję, że wena jeszcze mi wróci i nie będę musiała tego robić. Także liczę, że rozdział Wam się spodoba, komentujcie, lajkujcie...
Pozdrawiam mocno : *




Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (31) ›
 

 
25.10.13 (piątek)
Po skończonych zajęciach wracałam już ze szkoły w towarzystwie Majki, Darii i Maćka, którzy odprowadzali mnie na przystanek. Śmiejąc się rozmawiali między sobą, a ja szłam z boku pogrążona w swoich myślach. Cały czas wspominałam wczorajsze spotkanie z matką. Pragnęłam je już wymazać z mojej pamięci, jednak nie potrafiłam. Miałam nadzieję, że jednak po pewnym czasie zapomnę już o tym i zacznę znów normalnie funkcjonować.
- Julka, to co idziesz z nami ? - wyrwał mnie nagle z zamyśleń głos Majki.
- Co? gdzie ? - pytałam rozkojarzona
- No na trening do chłopaków - wytłumaczyła Majka
- Aa nie wiem... ale chyba nie
- Czemu ? Po treningu pójdziemy do jakieś pizzerii, czy coś... zgódź się -prosiła
- Przepraszam, ale nie mam jakoś nastroju
- Proszeee...
- No dobra, ale muszę jeszcze pogadać z tatą, czy mnie zawiezie, także nic nie obiecuję.
*******************************
Za namową taty zgodziłam się w końcu pojechać na ten trening. Szczerze mówiąc, to nie miałam na to zbytnio ochoty, ale jednak dobrze mi to zrobiło. Spędzając czas z przyjaciółmi odpoczęłam trochę od ostatnich wydarzeń, uspokoiłam myśli, a przede wszystkim doszłam do wniosku, że nie mogę ciągle cierpieć i muszę wziąć się w garść. Musiałam zaakceptować zdanie matki i normalnie żyć, a ciągłe zmartwienia wcale mi nie pomagały, dlatego postanowiłam zapomnieć o mojej matce (jeśli w ogóle mogłam ją tak nazwać) i odbudować swoje życie na nowo. Oczywiście wiedziałam, że nie będzie to takie łatwe, ale zamierzałam spróbować. Nie chciałam już płakać, cierpieć... itd. Otaczali mnie wspaniali ludzie i wierzyłam, że dzięki nim szybko się podniosę.
*******************************
Po skończonym treningu wspólnie z przyjaciółmi poszłam do pobliskiej pizzerii, gdzie spędziłam w dobrym humorze jakieś 2 godziny. Kiedy Piotrek z Hubertem musieli się już zbierać, pożegnałam się z nimi i zadzwoniłam do taty, aby przyjechał po mnie i Darię, która miała u mnie nocować.
Do domu wróciłam jakoś po siedemnastej. Tata po przywiezieniu nas od razu pojechał do szpitala, na całą noc, a ja i Daria zrobiłyśmy małe zakupy w pobliskim sklepie, wypożyczyłyśmy jakąś komedię romantyczną oraz jakiś horror i zamierzałyśmy spędzić całą noc przed telewizorem.
W czasie kiedy Daria brała na górze prysznic, przygotowywałam dla nas w kuchni przekąski. Wsypując do miski popcorn usłyszałam nagle dzwonienie do drzwi. Odstawiłam miskę na bok po czym poszłam otworzyć. Ku mojemu zdziwieniu w drzwiach stał Damian.
- Cześć - przywitał się z uśmiechem na twarzy
- Cześć - odpowiedziałam - Proszę - odparłam wpuszczając go do środka.
- Jest może twój tata w domu ? - spytał
- Nie, ma dyżur w szpitalu także wróci dopiero jutro rano - oznajmiłam
- Aha.
- Jeśli chcesz to mogę mu coś przekazać...
- W sumie to przyszedłem po wyniki badań Hani... były w takiej czarnej teczce. Może wiesz gdzie twój tata ją trzyma? - spytał
- Yyy... chyba nie. Wydaje mi się, że wziął ją ze sobą...
- Aa no to nic. Wpadnę po nią jutro.
- Julka !! - zaczęła krzyczeć z góry Daria - Pożyczę jakieś piżamy !!!
- Ok - odkrzyknęłam
- Masz gościa ? - spytał Damian
- Tak, przyjaciółka u mnie nocuje - wyjaśniłam
- Aa to nie będę wam przeszkadzać....
- Nie no co ty, nie przeszkadzasz
- Ok, już jestem - odparła Daria wparowując w mojej miętowej piżamie do salonu - O cześć - przywitała się zauważając Damiana.
- Cześć - odpowiedział chłopak.
- Nie wiedziałam, że mamy gościa... mogłaś mnie uprzedzić - odparła Daria spoglądając na mnie z wyrzutem
- Ok, nie gniewaj się - uśmiechnęłam się po czym ich sobie przedstawiłam : - Daria to jest Damian, Damian to jest Daria.
- Miło mi - odparła Daria wyciągając na przywitanie rękę
- Mi również - odpowiedział Damian ściskając delikatnie jej dłoń.
- To co może napijesz się czegoś ? - zaproponowałam.
- Nie, dzięki, ale chyba będę już leciał - odparł chłopak.
- Nie no co ty, zostań, poznamy się bliżej... - nakłaniała Daria - Obejrzymy jakiś film...
- No nie wiem... - zastanawiał się Damian
- Mamy zamiar oglądać horror także na pewno nam się przydasz - dodałam
- No ok - zgodził się w końcu- Tylko uprzedzę tatę, że wrócę później
- Nie będziesz wracał po nocy do domu, powiedz tacie, że zostaniesz u mnie na noc
- Nie no co ty, nie chcę ci robić kłopotu
- Ale to nie jest żaden kłopot - zapewniłam go
- No okey, to pójdę zadzwonić - odparł po czym wyszedł na chwilę na zewnątrz.
- No powiem Ci, że niezły ten Damian - wyparowała Daria, kiedy zostałyśmy na chwilę same.
- Nie podniecaj się tak - zaśmiałam się podając jej talerz z przekąskami.
- Jaasne, a tak w ogóle to skąd go znasz ? - spytała
- To długa historia, opowiem Ci innym razem - odparłam wsypując do kolejnej miski popcorn.
- Ok.
Kiedy Damian już wrócił wspólnie z Darią zaczęli uruchamiać film, a ja poszłam na górę wziąć szybki prysznic (oczywiście na życzenie Darii, która chciała trochę pobyć ,,sam na sam,, z Damianem).
Po wyjściu z kabiny owinęłam się dookoła ręcznikiem po czym wróciłam do swojego pokoju, gdzie ubrałam się w jakiś luźny, szary T-ishert i zielone spodenki od piżamy. Następnie rozczesałam dokładnie umyte włosy po czym zeszłam na dół, gdzie Daria przeprowadzała ,,wywiad,, z Damianem.
- Już jestem - oznajmiłam siadając pomiędzy nimi na kanapie.
- Ok - odparła Daria uruchamiając pilotem film.
*****************************
Po skończonym seansie Daria wymyśliła, że pośpiewamy przy domowym karaoke. Mimo natychmiastowego sprzeciwu zgodziliśmy się w końcu i mimo pozorów okazało się, że Damian na prawdę bardzo dobrze śpiewa, a nawet pochwalił się nam, że ma swój własny zespół co wywarło na mnie naprawdę duże wrażenie.
Po całej godzinie śpiewania, postanowiliśmy obejrzeć jeszcze jakąś komedię. Film jednak okazał się trochę nudny i nie wiadomo kiedy zasnęłam zmęczona na ramieniu Damiana.

________________________________________
Po 17 dniach dodaję nowy rozdział ; ) Liczę, że Wam się spodoba : )
Dziękuję bardzo za komentarze :3 Proszę o szczere opinie co do rozdziału ; )
I pozdrawiam
ask.fm/fatamorganaaxd - pytajcie !
  • awatar SimplyKatherina.♥: Boski rozdział :D Tak przyjemnie się czytało, że nawet nie wiem kiedy mi cały zleciał :D Nie mogę się doczekać kolejnego! :))
  • awatar ♥Żуנę ѕιę туℓкσ яαz♥: Słodko, Słodko no i jeszcze raz słodko! Zgadzam się z tym, że to dziwne, że ledwo się znają a już u siebie śpią. No ale to twoje opowiadanie i twoja wizja ;)Rozdział fantastyczny co mogę powiedzieć! A już wiem co mogę jeszcze powiedzieć czekam z niecierpliwością na następny! <3
  • awatar Beznadziejna nadzieja.: piękny rozdział, takie słodkie zakończenie :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
21.10.13 (poniedziałek)
Z słuchawkami w uszach siedziałam na przystanku wyczekując mojego autobusu. Kiedy w końcu przyjechał wyjęłam słuchawki z uszu chowając je pod czarny
T-ishert po czym zapłaciłam kierowcy i zajęłam sobie miejsce.
Podróż minęła mi dość szybko. Kiedy autobus zatrzymał się przed moją szkołą wyszłam pośpiesznie na zewnątrz kierując się w przeciwną stronę, gdyż postanowiłam nie iść dziś na pierwszą godzinę. Tata oczywiście nic o tym nie wiedział, ale myślę, że nie miał by mi tego za złe, bo robiłam to w dobrej mierze, a przynajmniej chciałam spróbować.
Wolnym krokiem podążałam w kierunku mojego ,,dawnego,, domu. Szłam tam, ponieważ, chciałam porozmawiać z matką, a przede wszystkim polepszyć nasze relacje. Po dość długich przemyśleniach postanowiłam, że muszę postarać się odbudować jakoś nasze więzi. Sama nie wiem dlaczego to robiłam, ale po ostatniej rozmowie z Damianem doszłam do wniosku, że może w końcu nadszedł ten czas, aby pogodzić się z matką i w końcu dorosnąć. Prawdą jest, że to ona mnie ciągle raniła, ale byłam w stanie jej to wybaczyć i zacząć wszystko od początku. Nie miałam oczywiście pewności, że mi się to uda i, że matka się zmieni, ale musiałam spróbować. Nie mogłam już dłużej żyć z nią w takiej niezgodzie, obojętności jakbyśmy były dla siebie zupełnie obce... po prostu chciałam to zmienić.
Kiedy dotarłam w końcu na miejsce zaczęłam się poważnie wachać, czy to ma jakikolwiek sens, ale nie mogłam się tak po prostu teraz wycofać. Zadzwoniłam do drzwi, ale nikt mi nie otworzył. Zrezygnowana miałam zamiar już iść, kiedy nagle usłyszałam jakieś głosy, dobiegające ze środka. Zdziwiona przybliżyłam twarz do drzwi po czym delikatnie nacisnęłam klamkę, która ku mojemu zdziwieniu swobodnie otworzyła drzwi. Po cichu weszłam do środka kierując się w stronę salonu, skąd dobiegały jakieś głosy.
Byłam ogromnie zaskoczona, kiedy ujrzałam na kanapie Norberta całującego się z jakąś obcą mi kobietą. Kiedy para w końcu zdała sobie sprawę z mojej obecności oderwała się szybko od siebie spoglądając w moją stronę.
- Kim pani jest ? - spytała kobieta zapinając pośpiesznie guziki od bluzki.
- Mogłabym panią spytać o to samo - odpowiedziałam przenosząc wzrok na Norberta. - Możesz mi wytłumaczyć co to ma znaczyć ?!
- Asiu zostaw nas na chwile samych i poczekaj na mnie na górze, zaraz do ciebie przyjdę - odparł Norbert kierując prośbę w stronę nieznajomej.
- Dobrze, ale pośpiesz się - zgodziła się po czym przeszyła mnie wzrokiem udając się na górę.
- Co to za kobieta ? - spytałam
- To tylko znajoma, nie gorączkuj się tak - oznajmił zapinając koszulę
- Nie wiedziałam, że sypiasz ze swoimi znajomymi... - odparłam z ironią w głosie.
- Słuchaj to nie twoja sprawa złotko także nie wtrącaj się
- Właśnie, że się będę wtrącać, bo od samego początku wiedziałam jakim jesteś człowiekiem ...
- Proszę cię przestań, przecież nic się nie stało - uspokajał mnie
- Jesteś zwykłą świnią... Zdradzasz moją matkę, a na dodatek masz bezczelność przyprowadzać sobie swoje kochanki do mojego domu !!??
- Asia jest tylko dobrą koleżanką i tyle, a po drugie teraz to jest mój dom złotko, bo nie wiem czy wiesz, ale pobrałem się z twoją matką - odparł całkiem spokojnie Norbert
- Słucham ??
- To co słyszałaś.
- Nie wierzę ci... A nawet choćby to i tak matka dowie się o twojej zdradzie !!!
- Spokojnie... po co masz jej to mówić ? Wiesz myślę, że lepiej będzie jeśli załatwimy to jakoś... inaczej - odparł po czym zaczął się do mnie dobierać, próbując zdjąć ze mnie bluzkę.
- Zostaw mnie ! - krzyknęłam po czym odepchnęłam go z całych sił od siebie i wybiegłam na zewnątrz.
Zbiegając ze schodów ujrzałam podjeżdżający pod dom samochód matki.
- Julka !? Co ty tu robisz ? Przecież powinnaś być w szkole !?- spytała matka zaskoczona moją obecnością, wychodząc z samochodu.
- To raczej ty mi powiedz kiedy zamierzałaś mi powiedzieć, że po raz drugi wyszłaś za mąż?!!
- Skąd o tym wiesz ? - spytała
- Nie wiedziałam, że to jakaś tajemnica... Czemu chciałaś to przede mną ukrywać, bo nie rozumiem ?!
- Chciałam ci powiedzieć, ale... twój ojciec stwierdził, żebym jeszcze poczekała z tą informacją
- Czyli tata wie o tym ślubie ??! - spytałam zdziwiona
- Tak.
- Świetnie... czyli tylko ja nic nie wiem - byłam załamana. - Wiesz przychodząc tu miałam zamiar się z tobą pogodzić, ale teraz wiem, że to był największy błąd jaki kiedykolwiek popełniłam... Ty zawsze będziesz mnie ranić i to się już nigdy nie zmieni... Nie rozumiem tylko jednego: dlaczego ty to robisz ? Czy ja na prawdę nic dla ciebie nie znaczę ? ... Myślałam, że uda nam się jeszcze jakoś naprawić nasze relacje, że ty się zmienisz i będzie tak jak kiedyś, jak te kilka lat temu kiedy jeszcze nie byłaś tą głupią modelką, ale matką... i to taką prawdziwą, która zawsze przy mnie była, a teraz... Teraz jesteś mi obcą osobą i czasami zastanawiam się, czy ty w ogóle pamiętasz o tym, że jestem twoja córką ?!? Czy ty mnie w ogóle kochasz ? - spytałam w końcu, ocierając płynące po mojej twarzy łzy.
Wpatrując się w matkę zastanawiałam się co teraz odpowie. Bałam się tego co za chwilę usłyszę z jej ust. Czy będzie to kolejny cios dla mnie, czy może usłyszę coś czego tak na prawdę się nie spodziewam ? Chciałam znać prawdę, jednak ... ona nic nie mówiła. Patrzyła tylko na mnie, jakby chciała żebym się sama domyśliła co chce jej powiedzieć. To długie, puste i tak bardzo nieznośne milczenie mówiło samo za siebie. Ona mnie po prostu nie kochała ! Miałam nadzieję, że może za chwilę zaprzeczy moim domysłom, jednak ona tylko stała, w zupełnej ciszy, bez żadnego wyrazu twarzy... Czułam się... sama nie wiem jak nazwać to uczucie... pustką, rozczarowaniem, cierpieniem, samotnością... Nagle tak po prostu wszystko się zawaliło, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale nie mogłam nic na to poradzić... Nie miałam na to wpływu. Moja matka po prostu mnie nie kochała.
- Zanim odejdę chciałabym ci tylko powiedzieć, że twój kochany mąż cię zdradza... możesz mi w sumie nie wierzyć i pewnie tak zrobisz, ale... wiedz, że w głębi serca bardzo bym chciała cofnąć czas i tu nie przychodzić... Wolałabym już żyć w świadomości, że może jednak zależy ci na mnie... Myliłam się bardzo, że ... się zmienisz... Chciałam cię odzyskać lecz .. tylko utraciłam... Przepraszam, że tu w ogóle przyszłam... - odparłam łykając gorzkie łzy, które po woli spływały po moich policzkach. - Cześć - szepnęłam po czym ruszyłam w przeciwną stronę.
Nie wiedząc co z sobą zrobić zaczęłam chodzić bez celu po parku. Na pewno nie zamierzałam iść do szkoły. Nie umiałam po tym wszystkim jakoś normalnie funkcjonować. Moje życie znów zadało mi kolejny cios. Poznałam prawdę, która bardzo mnie bolała. Czułam się z tym strasznie. W jednej chwili utraciłam matkę, której w ogóle na mnie nie zależało. Poczułam się tak bardzo zraniona i odrzucona. Ona zawsze miała mnie gdzieś! Nie liczyłam się dla niej i taka była prawda...
*******************************
Po cichu weszłam do domu rzucając w kąt torbę z książkami. Następnie zdjęłam z nóg miętowe trampki po czym ruszyłam do salonu, gdzie na moje nieszczęście zastałam ojca.
- Julka ?! A ty nie powinnaś być jeszcze w szkole ? - spytał zdziwiony spoglądając na moją mokrą i rozmazaną od płaczu twarz.
- Przepraszam, ale nie chcę teraz o tym rozmawiać - wykręciłam się po czym pobiegłam do swojego pokoju. Zamykając za sobą drzwi wybuchłam płaczem, którego nie mogłam w żaden sposób opanować. Byłam załamana.
******************************
Odświeżona i przebrana w piżamę siedziałam na balkonie w świetle lamp ulicznych.
Niebo pokryte było już miliardami gwiazd, a na dworze panował chłód, ale mimo wszystko nie przeszkadzało mi to. W zupełnej ciszy i spokoju mogłam przemyśleć wiele spraw.
- Jeszcze nie śpisz ? - spytał nagle tata wchodząc na balkon.
- Nie, jakoś nie mogę spać - odpowiedziałam.
- Trzymaj - odparł podając mi gorący kubek herbaty, a następnie przykrywając ciepłym kocem.
- Dziękuję - uśmiechnęłam się w jego stronę po czym upiłam łyka herbaty.
- Dzwoniła matka... - zaczął ojciec siadając obok mnie - i mówiła, że u niej byłaś... mogę wiedzieć po co ? - spytał
- Pojechałam do niej, żeby się z nią ... pogodzić...ale wyszło trochę inaczej...
- Wiem też, że dowiedziałaś się o ślubie... ja chciałem ci powiedzieć, ale... wiedziałem jak wiele przeszłaś po naszym rozwodzie i postanowiliśmy we dwoje poczekać jeszcze trochę z tą wiadomością... Przepraszam, że cię okłamałem, ale... nie chciałem, żebyś cierpiała.
- Nie gniewam się na ciebie o to. W sumie to jest mi to obojętne, czy matka będzie mieć kolejnego męża, czy też nie... ja i tak już ją utraciłam. Ona mnie i tak nie chce... Nie zależy jej na mnie i wiem, że cokolwiek bym zrobiła ona i tak się nie zmieni... Żałuję, że w ogóle do niej dzisiaj poszłam. Myślałam, że się pogodzimy, że naprawimy nasze relacje, ale.. tak bardzo się myliłam. Byłam taka naiwna... a teraz... znów muszę przez nią cierpieć - mówiłam ocierając napływające do moich oczu łzy.
- Przykro mi kochanie, wiem jak jest ci ciężko, ale pamiętaj, że zawsze jestem przy tobie- zapewnił mnie tata po czym mocno do siebie przytulił.
- Wiem i za to cię bardzo kocham - szepnęłam kładąc głowę na jego ramieniu.
___________________________________________
Dodaje kolejny rozdział : ) Mam nadzieję, że Wam się spodoba ; )
Dziękuję bardzo czytającym, którzy odwiedzają i komentują mojego bloga ;* Wasze komentarze naprawdę motywują mnie do dalszej pracy : )
Proszę o szczere opinie co do rozdziału ; )
I pozdrawiam : *
  • awatar SimplyKatherina.♥: piękny rozdział! wzruszyłam się! <3
  • awatar One way ...: Biedna Julka ;( tyle musi cierpieć przez swoją matkę. Oczywiście rozdział jak zawsze genialny ;) czekam na next :] pisz szybko !♥!
  • awatar the soul of the princess: Hej :) skarbie masz piękny blog :* Cudowny rozdział, biedna Julka :( przy okazji dziękuje za obserwację :) również obserwuje <3 mogłabyś zajrzeć do mnie na mój ostatni wpis i odpowiedzieć w komentarzu na pytanie które jest we wpisie ? Było by cudnie :) pozdrawiam Caroline
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (14) ›
 

 
20.10.13 (niedziela)
Jesienią wszystko wydawało się prostsze... Na dworze było spokojnie i słonecznie, tak, jakby czas zatrzymał się na chwilę w miejscu, nawet liście, które o tej porze roku, powinny już leżeć na ziemi, nadal kurczowo trzymały się gałęzi, chcąc jakby sztucznie przedłużyć tą cudowną pogodę.
Wolnym krokiem podążałam w stronę pobliskiego parku, gdzie umówiłam się z Piotrkiem. Kiedy dotarłam na miejsce usiadłam na jednej z pomalowanych na zielono ławek, które stały pomiędzy drzewami. Czekając na Piotrka rozglądałam się po parku. Był naprawdę bardzo zadbany. W pobliżu bawiło się wiele dzieci ze swoimi rodzicami, a prawie wszystkie ławki zajęte były przez staruszków, którzy samotnie lub w towarzystwie odpoczywali na świeżym powietrzu. Natomiast po wyłożonych kamieniami ścieżkach spacerowali zakochani.
Czekając już jakieś 15 min. napisałam w końcu do Piotrka SMS.
*Wiadomość *
Hej, czekam na Ciebie w parku. Kiedy przyjdziesz ?
Po chwili otrzymałam od niego odpowiedź.
*Wiadomość *
Przepraszam, ale jednak nie przyjdę.
Rozczarowana schowałam telefon do torebki po czym ruszyłam ścieżką w stronę wyjścia. Nagle usłyszałam za sobą czyjś głos. Odwróciłam się za siebie spostrzegając idącego w moją stronę Damiana i towarzyszącą mu Hanię.
- Cześć - przywitał się chłopak
- Cześć - odpowiedziałam.
- Spacerujesz ?-spytał
- Nie, byłam umówiona z chłopakiem, ale ... coś mu wypadło i nie przyszedł - wyjaśniłam
- Aha.
- Chcesz iść z nami na lody ? - spytała dziewczynka uroczo się do mnie uśmiechając.
- No nie wiem....
- Będzie nam bardzo miło - dodał chłopak
- yyy.. no dobrze... mogę iść - zgodziłam się.
- To chodźmy - odparła dziewczynka łapiąc mnie za rękę.
************************************
- To pan Robert jest twoim ojcem tak ? - spytał Damian, kiedy spacerowaliśmy we dwoje z lodami po parku, a Hania bawiła się w pobliżu.
- Tak. Mieszkam u niego od niedawna. - wyjaśniłam.
- Aha, a wcześniej gdzie się podziewałaś ?
- Mieszkałam z matką... i jej nowym partnerem, bo moi rodzice są po rozwodzie.
- Rozumiem... przykro mi.
- I tak nie byli dobrym małżeństwem, więc w sumie może lepiej, że już nie są razem - odparłam.
- Obwiniasz któreś z nich bardziej ?
- Największy żal mam chyba do matki, bo to ona najbardziej przyczyniła się do rozpadu naszej rodziny, ale... widocznie tak musiało być.
- Wiesz czasami bliskie nam osoby potrafią ranić, ale jednak są i to jest chyba najważniejsze...
- W sumie prawda.
- Wiesz wiem coś o tym... Moja matka nie żyję od czterech lat. Zmarła kiedy miałem 14 lat. Nie mieliśmy ze sobą dobrych kontaktów... Prawie w ogóle się nie dogadywaliśmy. Kiedy okazało się, że jest poważnie chora dotarło do mnie, że to moja matka i mimo wszystko bardzo ją kocham...Starałem się wtedy naprawić nasze relacje, ale i tak nie udało mi się to w pełni... Brakło mi po prostu czasu i nie wiadomo kiedy odeszła od nas...
- To smutne, naprawdę mi bardzo przykro z powodu Twojej mamy
- No cóż- odparł po czym uśmiechnął się lekko w moją stronę.
Historia Damiana naprawdę bardzo mnie poruszyła. W dużym stopniu związana była ze mną i moją matką. My także nie miałyśmy ze sobą dobrych kontaktów, a od przeprowadzki do ojca przestałyśmy się już w ogóle widywać. Prawie całe życie żyłyśmy jak odrębne od siebie osoby, a przecież łączyło i łączy nas tak wiele jak choćby to, że jest ona moją matką i może wreszcie nadszedł ten czas, żeby ze sobą porozmawiać o tym i... pogodzić się.
- Proszę, to dla Ciebie - wyrwał mnie nagle z zamyślenia czyjś głos.
Z bukietem w ręce stała przede mną Hania, która z uśmiechem na twarzy czekała, aż odbiorę od niej kwiaty.
- Oo dziękuję, są naprawdę śliczne - odparłam odbierając od niej kolorowy bukiet.
- Cieszę się, że Ci się podoba - powiedziała dziewczynka po czym złapała swojego brata za rękę.
- Na prawdę bardzo dziękuję za lody, za spacer noi za kwiaty, ale chyba muszę już iść.
- OK, a nie będziesz miała nic przeciwko jak ci potowarzyszymy, bo akurat mamy po drodze... ? - spytał Damian
- Nie, skoro i tak będziecie przechodzić koło mnie to możemy iść razem - zgodziłam się.
- Czyli idziemy razem - uśmiechnęła się Hania łapiąc za rękę również mnie.
***********************
Kiedy byliśmy już koło mojego domu zatrzymaliśmy się spoglądając na siebie.
- No to dzięki za miłe popołudnie - powiedziałam.
- Polecamy się na przyszłość - odparł uśmiechnięty Damian.
- Ok... - odwzajemniłam jego uśmiech po czym zamykając za sobą furtkę pomachałam im na pożegnanie.

______________________________________
Tak jak obiecałam, dodaje nowy rozdział : )) Liczę, że Wam się spodoba ; ) Proszę o szczere opinie.
I pozdrawiam
 

 
...że kolejny rozdział (12) pojawi się za jakiś tydzień ze względu na to,że jestem na wakacjach : )
Rozdział mam już prawie gotowy, więc jak tylko wrócę to od razu go dodam ; )
Także pozdrawiam i do zobaczenia za tydzień : **

PS Możecie mi wysyłać zaproszenia do Was na rozdziały : )))



Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
30.09.13 (sobota)
Mieszkałam u taty już prawie tydzień. Mimo, że nie był to jakiś ogrom czasu to jednak czułam, że moje życie zmieniało się na lepsze. Nie musiałam już ciągle znosić tych wszystkich awantur w domu w roli głównej z moją matką, a co najważniejsze mieszkać z Norbertem, którego naprawdę nie miałam już ochoty oglądać. W skrócie mówiąc przeprowadzka ta wyszła mi na dobre.
*******
Siedząc u siebie w pokoju, na łóżku i przeglądając jakieś kolorowe pisemka usłyszałam nagle z dołu wołanie Heli :
-Julciu chodź na obiad!
- Dobrze już idę -odkrzyknęłam odkładając na swoje miejsce czasopisma.
Przeskakując co drugi stopień zbiegłam szybko na dół, udając się do kuchni, gdzie czekał na mnie już stygnący talerz zupy.
- Proszę, siadaj i jedz, bo zaraz wystygnie- odparła Hela podając kolejny talerz zupy dla taty, który siedział już przy stole.
- Dziękuję - powiedziałam zajmując miejsce obok ojca.
Po zjedzonym obiedzie włożyłam naczynia do zmywarki, ponieważ Hela musiała wcześniej wyjść po czym razem z tatą zasiadłam na kanapie przed telewizorem. Oglądając jakiś nudny film usłyszałam nagle dzwonienie do drzwi.
-Otworzysz ? - spytał tata
-Ok- zgodziłam się podnosząc niechętnie z kanapy.
Otworzyłam szybko drzwi i aż ugięły się pode mną nogi kiedy zobaczyłam w nich... chłopaka, któremu kilka dni temu prawie nie złamałam drzwiami nosa.
-Cześć, a co ty tu robisz ? - spytał chłopak
- Mieszkam tu - odparłam.
- Aha, a zastaliśmy może pana Roberta ?
Zastaliśmy ?? Zniżyłam głowę i dopiero wtedy spostrzegłam, że obok chłopaka stała mała dziewczynka, która trzymała się jego ręki. Miała długie, jasne, blond włosy, które swobodnie opadały przez jej lewe ramie. Była niskiego wzrostu, a na świat spoglądała dużymi, niebieskimi oczami. Wyglądała na ok. 4 lata. Ubrana była w kolorową sukienkę. Na jej twarzy malowała się niezwykła słodycz i niewinność. Spoglądając na nią i na stojącego obok niej chłopaka wywnioskowałam, że zapewne są rodzeństwem, ponieważ byli do siebie bardzo podobni.
- Tak - odpowiedziałam po chwili- Zaraz go zawołam - dodałam, lecz tata szedł już w moją stronę.
- Dzień dobry - przywitał się chłopak
- O witaj Damianie, proszę wchodźcie - odparł ojciec wpuszczając ich do środka.
- Przyszliśmy na badania - oznajmił chłopak
- Tak, wiem - odparł tata - Julka poznajcie się to jest Damian, Damian to jest Julka
- Miło mi - odparł chłopak szeroko się uśmiechając w moją stronę. Z lekką niepewnością odwzajemniłam jego uśmiech, zastanawiając się czy to się dzieje naprawdę.
- To ja pójdę z Hanią na górę... - oznajmił ojciec zwracając się do chłopaka.
- Dobrze - zgodził się puszczając rękę dziewczynki, za którą złapał ją teraz tata.
Pozostawszy sama z chłopakiem miałam ochotę z stamtąd uciec. Byłam strasznie wkurzona na tatę, że zostawił mnie z nim sam ! Nie wiedziałam w ogóle o czym mam z nim rozmawiać, a po drugie cały czas nie mogłam uwierzyć, że ten chłopak, którego kilka dni temu walnęłam drzwiami stał w moim salonie i co dziwne znał się z moim ojcem !
- To może usiądziesz ? - zaproponowałam wskazując kanapę
- Ok - zgodził się.
Siadając naprzeciwko niego zaczęłam mu się z uwagą przyglądać. Był wysokim, szczupłym, lekko umięśnionym chłopakiem, o delikatnie opalonej karnacji. Na oko mógł mieć 16-17 lat. Jego ciemne włosy były rozwichrzone, pojedyncze kosmyki wpadały do oczu. Tęczówki miał ciemne. Po twarzy błąkał się jakby cwany uśmieszek. Ubrany był w ciemne jeansy i granatowy T-ishert. Z pod wpółprzymkniętych powiek przypatrywał się mojej osobie. Jego spojrzenie przenikało mnie na wskroś. Poczułam falę gorąca zalewającą moje policzki.
- Napijesz się czegoś ? - spytałam.
- Może soku
- Ok, zaraz wracam- odparłam udając się do kuchni. Nalałam szybko do szklanki pomarańczowego soku po czym z piciem w ręce wróciłam do salonu podając chłopakowi szklankę.
- Dzięki - uśmiechnął się upijając następnie trochę napoju.
- Proszę - odpowiedziałam wracając na swoje miejsce. - Już dobrze z twoim nosem ? - spytałam po chwili
- Tak... Nie myślałem, że jeszcze kiedyś się spotkamy
- Ja też w sumie. Życie jednak potrafi zaskakiwać - stwierdziłam.
- Tak - przytaknął, uśmiechając się promiennie w moją stronę.
Po chwili do chłopaka przybiegła z góry dziewczynka, a chwilę potem tata wszedł do salonu z jakąś teczką.
- Tu są wyniki Hani, przekaż je proszę ojcu i najpóźniej za 4 dni wstawcie się u mnie w szpitalu - oznajmił tata podając teczkę chłopakowi.
- Dobrze, dziękujemy bardzo - odparł chłopak łapiąc dziewczynkę za rękę.
Tata odprowadził ich do wyjścia po czym wrócił do salonu, gdzie na niego czekałam
- Skąd znasz tego chłopaka ? I po co tu przyszli ?- spytałam
- Damiana ? Znam się z jego ojcem i leczę Hanię. Przyszli dzisiaj do mnie na podanie witamin, ponieważ Hania choruje na rdzeniowy zanik mięśni - wyjaśnij ojciec
- To coś poważnego ?
- To choroba uwarunkowana genetycznie, jest nie wyleczalna, ale da się z nią żyć, jeśli rozwój choroby nie postępuję... w najgorszym wypadku doprowadzić może do zaburzeń oddychania lub trwałego kalectwa...
- Myślałam, że leczysz tylko przypadki operacyjne...
- No tak, ale ojciec Hani prosił mnie, abym zajął się jej chorobą, dlatego zawsze raz w tygodniu podaje jej witaminy, które wspomagają jej organizm...konsultuje się też z innymi lekarzami, a w ostatnim czasie znalazłem dla Hani świetnego rehabilitanta, który na pewno też jej pomoże...
- Robisz na prawdę wiele dla tej dziewczynki... - stwierdziłam
- Po prostu to moja praca i chyba nie umiałbym inaczej... - odparł po czym udał się na górę.
Siadając na brzegu fotela przypomniałam sobie tą niewinną i uroczą dziewczynkę, którą zobaczyłam na progu moich drzwi... Nigdy bym nie przypuszczała, że może być tak poważnie chora...

_________________________________________________
Proszę kolejny rozdział : ))) Mam nadzieję, że wam się spodoba : )
Proszę o szczere opinie ; )
I pozdrawiam

Damian Głowacki - 18-latek. Mieszka w Warszawie wraz ze swoim ojcem oraz pięcioletnią siostrą- Hanią. W wieku 14 lat stracił matkę, która zmarła na raka piersi. Jako brat jest bardzo opiekuńczy i troskliwy. Od dziecka interesuje się sportem, ale także muzyką. Kocha siatkówkę oraz koszykówkę. Gra w zespole rockowym na gitarze. W wolnym czasie komponuje własne utwory. Jest typem wrażliwego, inteligentnego i wesołego z usposobienia chłopaka, dlatego ma wielu przyjaciół. Potrafi być romantyczny, a także czuły i zaskakujący.




Hania

Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
26.09.13 (poniedziałek)
Leżałam na łóżku, wpatrzona w sufit. Było jeszcze bardzo wcześnie, coś około 6.00. Przekręcając się na drugi bok usłyszałam nagle jakiś hałas. Przestraszona spojrzałam w stronę drzwi, w których stał tata.
- O przepraszam, obudziłem Cię ? - spytał wchodząc do pokoju
- Nie - odpowiedziałam podpierając się do góry na łokciu - Coś się stało ? - spytałam
- Szukam telefonu. Nie widziałaś go gdzieś może ?
- ymmm... wydaję mi się, że jest na dole, w kuchni - oznajmiłam
- Pójdę sprawdzić - odparł tata wychodząc z pokoju.
Chowając twarz pod kołdrę zamknęłam oczy, kiedy nagle obudziło mnie głośne drrrrrrrr. Wyciągnęłam po omacku rękę szukając wyłącznika. Kiedy budzik przestał grać zdjęłam z siebie kołdrę, po czym zwlokłam się ospale z łóżka. Ubrałam lepsze, pierwsze ciuchy z wierchu mojej walizki, zaplotłam włosy w warkocza i zeszłam na dół zgarniając ze sobą po drodze moją torbę z książkami.
Tata siedział już przy stole popijając kawę, a Hela przygotowywała dla nas śniadanie.
- Dzień dobry - przywitałam się, zajmując miejsce przy stole.
- Dzień dobry - odpowiedzieli
- Wyspana ? - spytała Hela
- Powiedzmy... - odparłam upijając łyka gorącej herbaty, która automatycznie mnie rozgrzała.
- A jak po meczu ? - spytała Hela stawiając przede mną talerz z kanapkami.
- Może być - stwierdziłam.
Po zjedzeniu przygotowanych przez Helę kanapek wstałam od stołu, podziękowałam za śniadanie i poszłam założyć buty. Tata wkładał jeszcze jakieś papiery do swojej walizki.
- Gotowa ? - spytał
- Tak, poczekam na Ciebie przed domem - oznajmiłam wychodząc na zewnątrz.
Po jakiś 15 min. drogi byliśmy już na miejscu.
- Dzisiaj będziesz musiała wrócić autobusem, bo muszę coś jeszcze załatwić po pracy i chyba nie zdążę po ciebie przyjechać - oznajmił tata
- Ok, nie ma sprawy - zgodziłam się wychodząc z samochodu.
Pomachałam tacie na pożegnanie po czym ruszyłam w stronę szkoły.

*************************
Kiedy wychodziłam już ze szkoły, po skończonych lekcjach dogonił mnie Piotrek, który zaproponował, że odprowadzi mnie na przystanek. Nie miałam nic przeciwko, więc oczywiście się zgodziłam. Dochodząc na miejsce Piotrek złapał mnie za rękę i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Kiedy oderwaliśmy się już od siebie wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko. Podejrzliwie spojrzałam na niego, zastanawiając się co jest w środku.
- Proszę, to dla ciebie - odparł otwierając delikatnie pudełeczko.
Otworzyłam szerzej oczy kiedy ujrzałam koralikową bransoletkę, którą zdobiło zawieszone na środku, złote serce.
- Jejku, jest śliczna - szepnęłam
- Cieszę, że ci się podoba. Mogę ? - spytał spoglądając na moją rękę
- Tak.
Piotrek delikatnie wyjął bransoletkę z pudełeczka i założył na moją rękę.
- Dziękuję - odparłam po czym go pocałowałam.
Chwilę potem podjechał autobus. Pożegnałam się szybko z Piotrkiem i wsiadłam do środka. Zapłaciłam kierowcy po czym zajęłam sobie miejsce. Przez całą drogę oglądałam moją bransoletkę od Piotrka. Była naprawdę piękna. Cieszyłam się niesamowicie z tego prezentu. Piotrek był na prawdę bardzo kochany. Mimo, że czasami nie układało nam się najlepiej, on zawsze potrafił wszystko naprawić. Może właśnie dlatego byliśmy tak długo parą ? Ciągła naprawa naszego związku, zawsze się udawała i tylko niekiedy zdarzało się, że potrzebowaliśmy trochę więcej samotności. Ale teraz czułam, że jesteśmy na dobrej drodze, że coś się zmienia... miałam tylko nadzieję, że na lepsze.
Kiedy autobus się zatrzymał, wysiadłam szybko i spacerkiem ruszyłam do domu. Po jakiś 5 min. byłam na miejscu. Przed domem stało srebrne audi matki. Zdziwiona weszłam po cichu do domu. Kierując się w stronę salonu usłyszałam rozmowę, a raczej kłótnię rodziców. Chowając się za ścianą postanowiłam poczekać, aż skończą.
- Długo masz jeszcze zamiar mi wszystko wypominać ? Nie przyjechałam tu z tobą dyskutować na takie tematy, tylko przyjechałam zabrać Julkę - krzyczała matka.
- Dobrze, ale jak widzisz jeszcze jej nie ma - odparł spokojnie tata - Zanim wróci chciałbym cię o coś poprosić..- zaczął
- O co ? - spytała oschle matka
- Wydaję mi się, że Julka powinna na jakiś czas zamieszkać ze mną
Słysząc słowa ojca na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech. Tata chciał, żebym u niego zamieszkała!! Nie mogłam w to w pierwszej chwili uwierzyć. Tak bardzo tego pragnęłam. Modliłam się tylko, żeby matka się zgodziła. Miałam już dość mieszkania z nią pod jednym dachem. Teraz nareszcie mogło się to zmienić.
- Dlaczego niby ? - spytała podejrzliwie matka
- Wiesz... Julka od naszego rozwodu dość dużo przeszła, no a teraz jeszcze ty się z kimś spotykasz noi ostatnio nawet próbowała otruć się lekami, więc... byłbym bardziej spokojny, gdyby była tu ze mną - odparł tata.
- Aha, czyli teraz jeszcze zarzucasz mi, że ja jej nie będę potrafiła upilnować ?
- Ja ci nic nie zarzucam, ale próba samobójstwa to jednak jest coś poważnego i chyba zdajesz sobie z tego sprawę !?
- Słuchaj w jej wieku to jest normalne. Może rzucił ją chłopak, albo pokłóciła się z koleżanką... czasami chwile słabości się zdarzają, ale to nie świadczy o tym, że zaraz musi już mieszkać z Tobą...
- Coś normalnego ??!! Ona próbowała się zabić !!!!
- Tak, ale żyję i jak tylko wróci zabieram ją do domu - powiedziała stanowczo matka, pozbawiając mnie nadziei na to, że nie będę musiała z nią wracać.
- Wiem, że umówiliśmy się na to, że Julka będzie mieszkać z tobą po naszym rozwodzie, ale pozwól jej chociaż przez jakiś czas pomieszkać u mnie. Za niecałe dwa lata będzie już pełnoletnia, więc wtedy sama zdecyduje, czy będzie chciała mieszkać u któregoś z nas... Proszę cię, przemyśl to dobrze.
- Nie wiem... - wahała się matka
- Zgódź się - prosił tata.
- Dobra, niech będzie - zgodziła się w końcu matka.
Miałam ochotę krzyknąć ze szczęścia, ale jednak powstrzymałam się i po cichu podeszłam do drzwi wyjściowych, otwierając je i głośno zamykając za sobą, aby dać im znak, że dopiero wróciłam. Udałam się następnie do salonu, udając zaskoczenie na widok matki.
- Ooo, a co ty tu robisz ?- spytałam
- Przyjechałam po ciebie, trochę wcześniej, bo nasz wyjazd do Włoch się trochę skrócił, ale w końcu chyba zostaniesz tu u taty na trochę dłużej... -oznajmiła matka - Jutro możesz przyjechać po resztę swoich rzeczy, no a ja już będę się zbierać, także do widzenia - odparła ruszając w stronę wyjścia.
- Zadowolona ? - spytał tata, kiedy matka już odjechała.
- Tak - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Teraz coś jednak w moim życiu się zmieniło i co najważniejsze ze skutkiem pozytywnym.

__________________________________
I jest kolejny : ) Proszę o szczere opinie ; )
Dziękuję i pozdrawiam : *

Bransoletka od Piotrka

  • awatar triste pour toujours: Super rozdział :) Piękna ta bransoletka. Mam nadzieje ,że na zawsze zostanie u taty ;)
  • awatar arrosa ♥: Cudowny prezent :) Noo i niech się jej w końcu ułoży :) Bardzo mi się podoba rozdział :D
  • awatar Valar Morghulis.: cudowny rozdział <3 Piotrek to słodziak :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
25.09.13 (niedziela)
Następnego dnia obudziłam się dość późno, około godziny 9.00. Zaścielam łóżko po czym wyjęłam z mojej walizki beżową sukienkę, ruszając z nią w stronę drzwi do mojej łazienki. Umyłam szybko twarz, na którą następnie nałożyłam delikatny makijaż, założyłam sukienkę i na koniec uczesałam rozczochrane włosy spinając je w dużego koka na czubku głowy. Gotowa opuściłam łazienkę po czym zeszłam na dół. Przechodząc przez salon weszłam do kuchni, gdzie zastałam szykującą śniadanie Helę.
- Oo Witaj kochanie - przywitała mnie, mocno do siebie tuląc - Proszę, siadaj, zrobiłam specjalnie dla ciebie naleśniki - oznajmiła po chwili wypuszczając mnie ze swojego aż za czułego uścisku
- Oo nie musiałaś, ale bardzo dziękuję - odparłam zajmując miejsce przy stole
- Nie ma za co. A jak ci się w ogóle podoba tu u taty ? - spytała Hela donosząc jakieś pyszności na stół
- No ładnie tu ma... Cieszę się, że mogę trochę z nim spędzić czasu, no bo w końcu rzadko się widujemy
- No tak.
- A tak w ogóle to nic mi nie wspominałaś, że pracujesz u taty
- A no, bo w sumie zaglądam tu tylko czasami i coś posprzątam ,albo ugotuje... - oznajmiła Hela
- Aha, to miło z twojej strony, że mu pomagasz - odparłam nalewając sobie do szklanki pomarańczowego soku.
- Witam - przywitał się tata wchodząc nagle do kuchni - Jak się spało ? - spytał zajmując obok mnie miejsce
- Dobrze - odpowiedziałam upijając trochę soku.
- To wy sobie spokojnie zjedzcie, a ja pójdę zrobić jakieś zakupy na obiad - odparła Hela.
- Nie zjesz z nami ? - spytałam zawiedziona
- Nie dziękuję, już jadłam - powiedziała Hela - Zrobię zakupy i zaraz będę - dodała opuszczając kuchnię.
Po zjedzeniu śniadania tata udał się na górę, a ja wyręczając Helę posprzątałam wszystko ze stołu i włożyłam do zmywarki po czym pomaszerowałam na górę. Przechodząc przez korytarz ujrzałam uchylone drzwi od jednego z pokoi. Myśląc, że to sypialnia taty otworzyłam szerzej drzwi rozglądając się po pomieszczeniu.
Jak się okazało nie była to sypialnia taty, lecz małe pomieszczenie służące prawdopodobnie jako gabinet lekarski, który nie był jakoś wymyślnie umeblowany. Przy drzwiach znajdowało się biurko, pokryte stertą jakiś papierów, a dalej stały półki z przeróżnymi lekami o przedziwnych nazwach. Znajdowały się tam też takie rzeczy jak strzykawki i narzędzia chirurgiczne. Ściany pokryte były biało-seledynową tapetą. Przy jednej z nich stało nieduże, szpitalne łóżko.
- Coś się stało ? - spytał nagle tata stając obok mnie
- Nie... tak tylko oglądam twój... gabinet - odpowiedziałam po chwili
- Aha - odparł tata kładąc kolejną stertę papierów na swoim biurku
- Nie wiedziałam, że przyjmujesz pacjentów też poza szpitalem
- Tylko raz w tygodniu... - oznajmił tata, kiedy nagle zadzwonił jego telefon - Przepraszam, muszę odebrać, to ze szpitala - odparł spoglądając na wyświetlacz telefonu.
-Rozumiem, pójdę do siebie - rzekłam opuszczając gabinet ojca.
Będąc już w swoim pokoju usiadłam na łóżku z laptopem na kolanach. Przeglądając facebook'a usłyszałam nagle swój dzwoniący telefon. Odłożyłam na bok laptopa, podnosząc z komody komórkę. Dzwoniła Majka.
*Rozmowa Telefoniczna z Majką*
- Hej kochana - odezwała się pierwsza Majka
- Hej - odpowiedziałam
- Słuchaj dzwonił do mnie wczoraj Hubert, że grają dzisiaj jakiś ważny mecz noi gra też Piotrek, więc może byśmy poszły pokibicować naszym chłopakom... noi możemy jeszcze ze sobą wziąć Darię i Maćka... To co ? Idziesz ?
- Nie wiem... Piotrek mi nic nie wspominał o tym meczu...
- Może po prostu zapomniał...
- Może...
- To idziesz ? - niecierpliwiła się Majka
- Wiesz musiałabym poprosić tatę, żeby mnie podwiózł na ten mecz...
- Jesteś u ojca ?
- Tak. Matka pojechała do Włoch, więc mam być u niego przez jakiś tydzień
- Aha, to nie wiedziałam.
- Pogadam z nim, może się zgodzi. A gdzie ten mecz i o której godzinie ? - spytałam
- O 16.00 w klubie sportowym. Jak się twój tata zgodzi to napisz mi SMS.
- Ok.
- No to papa
- Pa
*Koniec Rozmowy Telefonicznej*



***
Po rozmowie z ojcem udałam się do swojego pokoju. Tata zgodził się mnie zawieźć na mecz, więc postanowiłam, że wcześniej odrobię lekcję na jutro do szkoły i pomogę przygotować Heli obiad.
Po zjedzeniu zupy pobiegłam na chwilę na górę, do swojej łazienki, gdzie poprawiłam szybko makijaż i zgarnęłam po drodze moją czarną torebkę. Tata czekał już na mnie w samochodzie. Wsiadłam szybko do środka po czym zapięłam pasy.
Po jakiś 10 min. drogi byliśmy na miejscu.
- Zadzwoń jak się skończy mecz to po ciebie przyjadę - odparł tata
- Ok, dzięki - powiedziałam zamykając za sobą drzwi po czym ruszyłam w kierunku klubu. Majka, Daria i Maciek czekali już na mnie przed drzwiami budynku.
- Hej - przywitałam się dając każdemu z nich po buziaku w policzek.
- No hej - odpowiedzieli
- To co idziemy już zająć sobie miejsca ? - spytała Daria
- Ok - zgodziliśmy się wchodząc do środka.
***
Mecz punktualnie zaczął się o 16.00. Kiedy weszliśmy na trybuny od razu zobaczyłam Huberta, Piotrka i ich drużynę rozgrzewających się na boisku. Z ciekawości spojrzałam też na drużynę przeciwną. Moje spojrzenie spotkało się ze spojrzeniem pewnego chłopaka. Wydawało mi się że patrzył na mnie już od dłuższego czasu. Kiedy zobaczył, że na niego patrzę odwrócił wzrok. Nie powiem był bardzo przystojny.
W końcu po chwili mecz się zaczął. Głośno kibicowałam naszym chłopakom, ale kątem oka patrzyłam jak gra ON. Kiedy mecz się skończył zeszliśmy wspólnie z trybun i podeszliśmy do Piotrka oraz Huberta. Piotrek nie wiedział że będę. Kiedy stał tyłem ja podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.
- Julka ! Co Ty tu robisz ? - zapytał ze zdziwieniem
- Majka powiedziała że gracie, więc postanowiłam Wam przyjść pokibicować.
- Przepraszam ja też chciałem Ci powiedzieć że gramy, ale wiesz treningi, nauka i jakoś czasu nie miałem za bardzo.
Chciałam mu odpowiedzieć, że mógł chociaż napisać sms-a, co nie zajmuję aż tak dużo czasu, ale nie zdążyłam,bo podbiegł do nas Hubert
- Gołąbeczki idziemy na pizze. Idziecie z nami ? - zapytał
-No pewnie jestem głodny jak wilk - odpowiedział Piotrek
Pizzeria była w budynku obok. Kiedy zamówiliśmy pizze chciałam zadzwonić do taty, żeby powiedzieć, że wrócę później. Niestety nigdzie nie mogłam znaleźć telefonu
- Nie widział ktoś mojego telefonu ? - zapytałam
- Nie - odpowiedzieli moi przyjaciele chórem
- Musiał wypaść mi na trybunach, wrócę i go poszukam
- Iść z Tobą ? - zapytał Piotrek
- Nie, byłeś głodny zjedz. Poradzę sobie sama.
- Okej, jak chcesz.
Tak jak myślałam telefon był na trybunach. Ze zgubą w ręce wyszłam z pustej sali, idąc długim korytarzem do wyjścia, a między czasie pisząc SMS do taty. Kiedy stanęłam przed drzwiami wysłałam szybko wiadomość. Wkładając telefon do torebki nie zwróciłam w ogóle uwagi czy ktoś nie stoi po drugiej stronie drzwi, pchnęłam je mocno i wtedy usłyszałam głośne :
- Ałaaaa - zobaczyłam tego przystojnego chłopaka leżącego na ziemi z zakrwawionym nosem.
- O jejku! Przepraszam. Chodź szybko do łazienki, musimy zatamować ten krwotok.
Chłopak poszedł za mną. Nie miałam chusteczek, a w łazience nie było papieru. Zdjęłam z siebie sweterek, namoczyłam i przyłożyłam chłopakowi do nosa. Widziałam jak z beżowego robił się różowy.
- Już lepiej ? - spytałam
- Tak - odparł chłopak -przepraszam, że musiałaś przeze mnie brudzić sobie taki ładny sweterek
- To ja Cię raczej powinnam przepraszać. Naprawdę bardzo mi głupio, że walnęłam Cię tymi drzwiami...Jeszcze raz, bardzoo przepraszam
- Spoko, już jest dobrze - powiedział, po czym się do mnie uśmiechnął. Niepewnie odwzajemniłam jego uśmiech oblewając się rumieńcem i zabierając mój cały czerwony od krwi sweterek z jego nosa.
- Mój tata jest lekarzem, może zadzwonię do niego to cię lepiej opatrzy - zaproponowałam.
- Nie, nie ma takiej potrzeby. Już jest dobrze.
- Na pewno ?
- Tak. Dziękuję za pomoc...
- Nie ma za co. Jeszcze raz przepraszam za tą całą sytuację....
- Spoko, nie gniewam się już - odparł po czym uśmiechnął się do mnie i wyszedł z łazienki. Z zakrwawionym sweterkiem obejrzałam się za nim, uśmiechając do siebie.

______________________________________
Po dość długiej nieobecności dodaję kolejny rozdział : ) Mam nadzieję, że Wam się spodoba ; )
Dziękuję za komentarze i pozdrawiamm : **
  • awatar SimplyKatherina.♥: Cudny rozdział! :D Ten chłopak od rozwalonego nosa mnie zaciekawił :D Zaraz zabieram się za kolejny rozdział, muszę w końcu nadrobić :*
  • awatar Wikodeeem: Cudooo ! <3 Następnyy prosze ^^
  • awatar triste pour toujours: Świetny rozdział :) Czemu ten Piotrek jest trochę obojętny w stosunku do Julki :c
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (15) ›
 

 
Zostałam nominowana przez : http://zboczuszek69hahaha.pinger.pl/


1. Co podoba Ci się najbardziej w moim blogu?
Wszystko : ))))
2. Kolor ścian w pokoju?
fiolet : )
3. Plany na wakacje?
hymmm nie mam konkretnych planów... wyjdzie w praniu xd
4. Masz jakieś zwierzęta? Jak tak to jakie?
dwa psy i kota : )))
5. Gdzie mieszkasz? (jakie miasto\wieś)
Wieloborowice : ))
6. Czerwony pasek na koniec roku? xdxd
taaaakkk... oczywiście
7. Jaka jest Twoja definicja szczęścia?
szczęście - to szansa na coś lepszego : )
8. W związku \wolna ?
Nieważne...
9. Czy jest coś czego żałujesz?
Yhy...
10. Czego nie da się wybaczyć?
Wybaczyć da się wszystko, ale trudniej zapomnieć...

Nominuję :
http://fiufiufiuxd.pinger.pl/
http://hollandroden.pinger.pl/
http://kuczkaxd.pinger.pl/
http://fuckingmemories.pinger.pl/
http://truskaweczka001.pinger.pl/
http://xxmaatyldaaxx.pinger.pl/
http://lisabelle.pinger.pl/
http://lovelastsforever.pinger.pl/

Moje pytania :
1. Ulubiona książka ?
2. Ostatnio obejrzany film ?
3. Co Ci się podoba w moim blogu?
4. Imiona przyjaciół ?
4. Jaka średnia na koniec roku ? xd
5. Co lubisz robić w wolnym czasie ?
6. Plany na weekend ?
7. Najlepsza rzecz jaka spotkała Cię na pingerze ?
8. Co jest Twoją słabością ?
9. Największe marzenie ?
10. Ulubiona liczba ? : )
  • awatar Beznadziejna nadzieja.: 1. Cały cykl "Szeptem" ♥ 2. "Stuck in love" 3. Wszystko, piszesz cudownie i masz mega wyobraźnię :D 4. Anuśka :) 5. Spotykać się ze znajomymi, pisać, czytać książki, słuchać muzyki :) 6. Nie wiem jeszcze, może wyciągnę mamę na zakupy :) 7. Uznanie wielu ludzi, wszystkie ich miłe słowa :) 8. SMSy.. 9. Wymarzona podróż do Hiszpanii :) 10. 21 ♥
  • awatar Welcome to My Paradise ♥: 1. Nie posiadam 2. Friends with benefits 3. Nie ma czegoś co by mi się nie podobało xd 4. Justyna,Kasia,Monika,Ola,Natalia,Natalia 4. Nie wiem 5. Pisać,czytać,oglądać filmy 6. Nauka matematyki :c 7. Yyy xd 8. Słabością? Nie mam pojęcia 9. Zostać pisarką (której książki ludzie będą lubili czytać) podróżującą po świecie. 10. Chyba 7
  • awatar ✝ ѕateenkaari ♥: 1. Mały Książę 2. Now is good. 3. Opowiadania <3 4. Ola, Kamila, Ola 4. 3,70 5. Pisać opowiadania. ;) 6. Zakupy. :D 7. Nie mam pojęcia. 8. Wrażliwość. 9. Być szczęśliwym. 10, . 9 ;) Dziękuję za nominację ^^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
(...)Cała się trzęsąc podniosłam nieco wyżej rękę... kiedy nagle usłyszałam płukanie do drzwi, a po chwili ujrzałam stojącego w nich tatę...
- Julka ! - podbiegł szybko do mnie zabierając mi z rąk tabletki - Boże, co ty chciałaś zrobić ? - pytał potrząsając mną.
Zamiast co kolwiek powiedzieć rozpłakałam się tylko jak małe dziecko. Czułam, że cała się trzęsę. Byłam przerażona. Płacz targał całym moim ciałem, a ja czułam się tak bardzo bezsilna. Straciłam kompletnie jakiekolwiek panowanie nad sobą. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje.
- Już nie płacz, spokojnie - tulił mnie do siebie, głaszcząc po włosach, tak jak kiedyś, gdy byłam małą dziewczynką.
Próbując się opanować otarłam spływające po mojej twarzy łzy po czym spojrzałam na ojca.
- Przepraszam... - odparłam spuszczając z powrotem głowę - Pójdę do łazienki, zaraz wracam - dodałam po chwili podnosząc się z łóżka po czym wyszłam z pokoju.
Stojąc przed umywalką spojrzałam kontem oka na swoje odbicie w lustrze. Nie wyglądałam najlepiej. Moja twarz rozmazana była czarnym tuszem oraz całą inną pozostałością po makijażu, a oczy podkrążone i mokre od płaczu. Przemyłam szybko twarz zimną wodą i kiedy wyglądałam już w miarę dobrze opuściłam łazienkę, wracając do ojca, który cały czas na mnie czekał w pokoju.
- Już dobrze ? - spytał z troską w głosie
- Tak - odpowiedziałam siadając obok niego.

- Powiesz mi dlaczego chciałaś to zrobić ?
- Nie chcę na razie o tym rozmawiać- wykręciłam się spuszczając głowę
- Julka martwię się o ciebie. Odkąd się wyprowadziłem ani razu się do mnie nie odezwałaś. Rozumiem, że może jeszcze jest ci trudno po moim rozstaniu z matką, ale... to nie oznacza, że masz sobie robić krzywdę, albo odbierać życie. Ja i mama cię bardzo kochamy i niezależnie od wszystkiego jesteśmy rodziną, rozumiesz ?
- Rozumiem...
- Nie zapominaj o tym... Pomimo wszystko zawsze możesz na mnie liczyć i o wszystkim mi powiedzieć, tak ?
- Tak.
- Więc czemu chciałaś wziąć te tabletki ?
- Nie chciałam ich wziąć... po prostu... poczułam się niepotrzebna... Matka ma mnie gdzieś, zresztą sam wiesz jaka ona jest. Nigdy nie patrzy na innych. Zawsze jest tylko zapatrzona w siebie...
- Wiesz mimo wielu wad jest ona twoją matka i na pewno coś dla niej znaczysz...
- Szkoda tylko, że nie potrafi mi tego w żaden sposób okazać...
- Słuchaj... twoja matka może nie jest najlepsza w okazywaniu uczuć, ale wiem, że jesteś dla niej bardzo ważna i nie możesz myśleć, że jeśli ktoś ci tego nie okazuje to ty musisz się pożegnać z życiem... to nie jest dobre myślenie. Wiesz, że bardzo się o ciebie martwię i jesteś dla mnie najważniejszą osobą, więc proszę cię nie myśl o swoim życiu tak jakby nic dla ciebie nie znaczyło... jesteś jeszcze młoda i... nie możesz się tak łatwo poddawać
- Tak, masz racje tato... przepraszam - odparłam mocno go przytulając
- No już, bo mnie udusisz. Lepiej spakuj się, bo zabieram Cię do siebie... - oznajmił uwalniając się z mojego uścisku. - Poczekam na dole - dodał wychodząc z pokoju.
Kiedy zostałam już sama uśmiechnęłam się sama do siebie. Po rozmowie z tatą zrozumiałam, że to co chciałam zrobić nie miało sensu. Nie mogłam już dłużej wypominać sobie tego, że matka ma mnie gdzieś. Mimo wszystko musiałam jakoś żyć dalej. Co prawda trochę trudno jest się pogodzić ze świadomością, że najbliższa ci osoba jest chwilami tak obca, ale życie w ciągłym smutku też nie jest czymś świetnym i trzeba z pewnymi faktami się po prostu oswoić , zrozumieć i je zaakceptować - tak właśnie postanowiłam zrobić. Nie miałam już dłuższego zamiaru płakać przez moją matkę, co nie miało sensu ani też w żaden sposób mi nie pomagało.
Podnosząc się z łóżka podniosłam leżące na poduszce opakowanie po tabletkach po czym wrzuciłam je do kosza. Wyjęłam następnie z szafy moją fioletową walizkę, do której spakowałam ubrania i najpotrzebniejsze rzeczy na tydzień mojego pobytu u ojca. Gotowa zgarnęłam jeszcze po drodze moją torbę z książkami po czym zeszłam na dół, gdzie czekał na mnie tata.
- Już ?- spytał odbierając ode mnie walizkę
- Tak - odparłam.
***
Po 20 min. drogi samochodem byliśmy na miejscu. Nowy dom taty był naprawdę ogromny! Dookoła otaczał go piękny i bardzo zadbany ogród. Po wyjściu z auta od razu ruszyłam w jego stronę.
Drzwi wejściowe prowadziły do pokoju siennego, za którym znajdowała się duża kuchnia z jadalnią. Salon znajdował się zaraz obok jadalni, z którego można było wyjść na rozległy taras. Ściany w każdym z pomieszczeń pomalowane były na wielokolorowe barwy, na których dało się zaobserwować liczne szlaczki i wzory. Meble natomiast były bardzo stylowe i sprawiały jakby trochę wrażenie ciężkich i dużych, gdyż wykonane były z dębu. W domu panowała atmosfera spokoju i poczucia bezpieczeństwa. Wszystko było na swoim miejscu i odnosiło się wrażenie jakby nikt tu nie mieszkał.
- I jak podoba ci się ? - spytał tata wchodząc do domu z moją walizką w ręku.
- Tak, ładnie tu masz - stwierdziłam oglądając każdy szczegół
- Cieszę się, że ci się podoba. Jeśli chcesz to możesz iść na górę. Twój pokój jest na wprost po prawej stronie - wyjaśnił mi tata stawiając moje rzeczy przy schodach
- Ok - odparłam ruszając w stronę schodów.
Pokój, który przygotował mi tata był na prawdę śliczny. W pomieszczeniu tym znajdowało się ogromne łóżko, biurko z komputerem, mała biblioteczka z książkami, a zaraz obok niej stał wygodny fotel. W rogu znajdowała się duża szafa na ubrania, a obok drzwi do mojej własnej łazienki. Ściany były koloru fioletowego, na których wisiało wiele obrazów i moich zdjęć z tatą. Pokój ten był bardzo przytulny i byłam nim ogromnie oczarowana.
- I jak się podoba ? - spytał nagle tata wchodząc do pokoju
- Bardzoo... - odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy - Sam to wszystko urządzałeś ? - spytałam podejrzliwie
- Noo powiedzmy, że ktoś mi pomagał... - odparł ojciec - Może kiedyś przedstawię ci tę osobę, a teraz chodź na dół, bo odgrzałem dla nas zupę przygotowaną przez Helę...
- To Hela u ciebie pracuje ? - zdziwiłam się
- Tak, zatrudniłem ją, bo sam przecież bym sobie nie poradził w ogarnięciu takiego wielkiego domu. - oznajmił ojciec - Jutro ma przyjść, więc się z nią zobaczysz - poinformował mnie po czym razem zeszliśmy na dół.
Po zjedzeniu zupy, pomogłam tacie pozmywać, a potem razem zasiedliśmy przed telewizorem. Po skończonym oglądaniu filmu posiedziałam jeszcze trochę z tatą na dole, a gdy zrobiło się już późno poszłam na górę. Popisałam trochę na facebooku z Darią i gdy byłam już zmęczona poszłam się umyć i spać.
______________________________
I jest kolejny rozdział : ) Dziękuję za komentarze pod wcześniejszym rozdziałem : **
I pozdrawiam : **

Dom Roberta
 

 
24.09.13 (sobota)
W piżamie siedziałam na drewnianym parapecie obok okna głową oparta o szybę. Było jakoś po 7.00. Za oknem lał deszcz. Przyglądałam się szarej i ponurej pogodzie. Mój wzrok przyciągnęła kropla deszczu, która nierówno spadała w dół po szybie. Miałam ochotę wyjść z domu, zaczerpnąć świeżego powietrza, lecz pozostawało mi tylko siedzieć i myśleć. Myśli, miałam ich tak dużo. Nie umiałam ich pozbierać i poukładać. Trudno mi było zapomnieć o wczorajszym dniu. Ta sytuacja z Norbertem nie dawała mi spokoju. Nie wiedziałam co z tym zrobić. Z jednej strony niby nic poważnego się nie stało, ale z drugiej zachowanie Norberta było nie w porządku biorąc pod uwagę to, że spotykał się on z moją matką. Co prawda był pod wpływem alkoholu i może nie zrobił tego całkowicie świadomie, ale nie mogłam go w ten sposób tłumaczyć. Dobierał się do mnie, pocałował mnie i nie mogłam przecież przewidzieć jego zamiarów. Nie znałam go z tej strony, ani w ogóle nie przypuszczałam, że może się tak zachować (nawet pijany). To wydarzenie nie dawało mi spokoju. Zastanawiałam się, czy nie powinnam w tej sytuacji porozmawiać z matką. Może właśnie dzięki temu uświadomię jej, że spotykanie się z młodszymi facetami jest bezsensowne i wtedy z nim zerwie. Musiałam się go jakoś pozbyć. Po tym jak się wczoraj wobec mnie zachował nie miałam ochoty go już oglądać. Bałam się go i nie miałam przecież pewności, że nie będzie się znów do mnie dobierać, dlatego chciałam oby jak najszybciej zniknął z mojego życia.
Trochę zmarznięta od zimnej szyby, o którą opierałam czoło zeskoczyłam szybko z parapetu po czym podeszłam do szafy wyjmując z niej jeansy i luźną, szarą bluzę. Ubrałam się szybko w zaplanowany strój, a następnie wyszłam z pokoju podążając w stronę łazienki. Po związaniu włosów w wygodnego kucyka na czubku głowy postanowiłam zejść na dół. Schodząc po schodach miałam nadzieję, że zastanę matkę, ponieważ chciałam z nią porozmawiać na temat Norberta. Zeskakując z ostatniego schodka stanęłam nagle ujrzawszy stojące przy drzwiach walizki.
- Już wstałaś ? - nagle usłyszałam.
Odwróciłam się szybko za siebie spostrzegając schodzącą po schodach matkę z wielkim bagażem w rękach.
- Tak - odpowiedziałam - A te walizki co tu robią, jeśli mogę wiedzieć ? - spytałam po chwili
- Jak widzisz stoją - odparła stawiając kolejny bagaż przy drzwiach.
- Widzę właśnie. Wybierasz się gdzieś ?
- Tak. Jadę z Norbertem na tydzień do Włoch - oznajmiła zupełnie spokojnie matka
- Do Włoch ?? - spytałam zaskoczona
- Tak, a czemu nie ?
- Niby po co tam jedziecie ? - chciałam wiedzieć
- To wyjazd w sprawach zawodowych, ale nie martw się gadałam z ojcem i pod naszą nieobecność możesz u niego być - oznajmiła
- Aa czyli już wszystko załatwiłaś. Szkoda tylko, że ja zawsze o wszystkim dowiaduję się ostatnia.
- Nie wiem w czym widzisz problem, więc przepraszam cię, ale musze iść jeszcze wykonać telefon do Heli, żeby nie przyjeżdżała dzisiaj do pracy - odparła kierując się w stronę schodów.
- Poczekaj, muszę ci coś jeszcze powiedzieć -zaczęłam trochę niepewnie
Matka zatrzymała się odwracając w moją stronę.
- Tak ?
- Chciałabym ci... powiedzieć coś na temat... Norberta...
- A co masz niby do Norberta ? - spytała krzyżując ręce.
- Chodzi o to... że chyba trochę za krótko go znasz...
- Nie rozumiem, co masz na myśli ?
- Chodzi mi o to, że ...Norbert... wczoraj się do mnie dobierał.. - wyznałam w końcu.
- Że co proszę ?
- Przystawiał się do mnie, kiedy byłam w łazience, a co najgorsze to... to, że mnie później pocałował - powiedziałam spuszczając głowę
- Żartujesz chyba, to są zwykłe bzdury ! W ogóle nie rozumiem jak możesz wygadywać takie głupoty ! Wiem, że nie akceptujesz mojego nowego związku, ale nie myśl sobie, że oskarżając o takie coś Norberta, rozdzielisz nasz !
- Ale ja nie kłamię ! Norbert naprawdę się wczoraj do mnie dobierał i mnie pocałował ! Może nie akceptuje twojego związku, ale na pewno bym sobie czegoś takiego nie wymyśliła !
- Proszę cię skończ ! Nie mam ochoty słuchać dłużej tych twoich zmyślonych historyjek !
- Ale ja nie zmyślam ! Czemu mi nie wierzysz ?! Norbert naprawdę się wczoraj do mnie dobierał ! - tłumaczyłam jej
- Proszę cię, skończ ! Nie mam ochoty już dłużej tego słuchać !
- Nie rozumiem, czemu mi nie wierzysz ! Czuję się głupio, że w ogóle przyszłam Ci to powiedzieć ! Niepotrzebnie się łudziłam, że w ogóle mnie wysłuchasz i mi uwierzysz ! Wiesz co, bądź sobie z tym Norbertem, ale jeśli jeszcze raz będzie się do mnie przystawiał to wiedz, że pójdę z tym na policję, skoro ty i tak mi nie wierzysz !! - uprzedziłam ją po czym pobiegłam na górę. Zatrzaskując za sobą drzwi rzuciłam się na łóżko powstrzymując z trudem płacz. Kolejny raz zawiodłam się na mojej matce. Ale czego mogłam się spodziewać? Ona nigdy się nie zmieni. Zawsze będzie zapatrzona tylko w siebie i swoje życie, a mnie odstawi gdzieś na bok. Widocznie nie jestem dla niej kimś ważnym. Przeszkadzam jej tylko w jej szczęściu. Nie jestem jej potrzebna i chyba nigdy nie byłam. Na pewno by jej było lepiej beze mnie. Niepotrzebnie się urodziłam... moje życie i tak nie ma większego sensu. Moja matka ma mnie gdzieś, rodzina i tak już mi się rozpadła, więc nie mam po co żyć. Zostali mi tylko przyjaciele i Piotrek... ale po co mam żyć ? Dla nich ? To bez sensu... oni oprócz mnie mają swoje kochające rodziny, mają prawdziwą miłość, mają normalne życie... a ja oprócz nich nie mam nic, więc nie jestem im potrzebna....
Ocierając załzawione oczy wstałam z łóżka po czym otworzyłam moją szafkę nocną wyjmując z niej opakowanie z lekami. Trzęsącą się ręką otworzyłam pudełeczko wysypując całą zawartość leków na rękę. Czułam, że to jedyne wyjście. Nie chciałam być już większym problemem dla mojej matki. Może beze mnie będzie jej lepiej ? Cała się trzęsąc podniosłam nieco wyżej rękę... kiedy nagle usłyszałam płukanie do drzwi, a po chwili ujrzałam stojącego w nich tatę...

______________________________
Po dłuuuugiej przerwie macie rozdział : ) Sorki, że tak długo nie dodawałam, ale jakoś weny nie było ;/ Na szczęście dostałam ,,natchnienia,, i wzięłam się gorąco do pisania... Liczę, że rozdział się spodoba ; ) Dziękuję bardzo za komentarze pod wcześniejszym rozdziałem ; * I pozdrawiam : )

  • awatar ♥Żуנę ѕιę туℓкσ яαz♥: Świetny rozdział jak zawsze <3 Już się nie mogę doczekać następnego ;)
  • awatar Kiss of Death . ! .: Jejjuuuu!! Po prostu cudo, zachowanie matki jest po protu nie do opisania, zachowuje się jakby liczyła się tylko ona i ten cały Norbert. Nie zważa na to, że jej córka cierpi. Według mnie ona nie zasługuje na bycie matką ani żoną. Norbert zapewne chce ją wykorzystać lub po protu poleciał na jej pieniądze. Tak poza tym to super opowiadanko! Po prostu boskości! <333 Pozdrawiam.
  • awatar Wikodeeem: o matko cudo ! Jak tak dalej pójdzie to ja będę płakać gdy będę to czytać dalej ... Piękny <3 <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›
 

 
23.09.13 (piątek)
Tego dnia obudziłam się bardzo wcześnie, coś około godziny 5.00. Próbowałam jeszcze usnąć, ale niestety było to na marne, więc zmuszona byłam przeleżeć tą godzinę. Wpatrzona w sufit zastanawiałam się, czy jest u nas w domu Norbert. Ostatnio bardzo często u nas nocował, zostawał na kolacje i przebywał w naszym mieszkaniu. Jakoś nie potrafiłam zaakceptować nowego związku mamy. Uważałam, że to wszystko działo się za szybko. Minęła zaledwie kilka tygodni od rozwodu rodziców i jakoś jeszcze nie przywykłam do obecności w moim domu innego mężczyzny niż taty. To było dla mnie bardzo trudne. Co prawda nie byłam już dzieckiem i powinnam zrozumieć, że ludzie się rozstają i próbują sobie ułożyć na nowo życie, ale czemu właśnie kosztem swoich dzieci. W tej całej sytuacji to ja właśnie czułam się najbardziej pokrzywdzona. Nie rozumiałam dlaczego moja własna matka krzywdziła mnie, nie zważając w ogóle na to co czuję. Raniła mnie i ojca, nie zdając sobie sprawy z tego w jak trudnych i czasem bolesnych chwilach nas stawiała. Nigdy nasze zdanie nie było dla niej ważne. Czasami zastanawiałam się, czy kiedykolwiek nasza rodzina coś dla niej znaczyła. Myślała tylko o sobie i o swoich potrzebach. To właśnie dlatego małżeństwo moich rodziców się rozpadło. Teraz spotykała się z innym mężczyzną, którego tak na prawdę nie znałam, a na dodatek był on stanowczo za młody dla mojej matki. Jednak nie wtrącałam się w ich życie i czekałam tylko, aż matka wreszcie zmieni się i uświadomi sobie, że związek, w którym teraz jest nie ma dla niej przyszłości.
Nagle z moich zamyśleń wyrwało mnie głośne dzwonienie budzika. Wyłączyłam go po czym odkopałam się leniwie spod mojego kochanego kocyka, pod którym śpię odkąd pamiętam. Następnie postawiłam nogi na podłodze, szukając moich ciapów. Gdy udało mi się je już znaleźć założyłam je na bose stopy i poszłam do łazienki. Umyłam twarz i rozczesałam włosy zaplatając je w warkocza po czym wróciłam do swojego pokoju w poszukiwaniu jakiegoś ubrania. Grzebiąc w szafie dobrałam w końcu starannie swój dzisiejszy ubiór. Po chwili gotowa chwyciłam moją ciężką torbę i zeszłam na dół. Ku mojemu zdziwieniu zastałam siedzącą przy stole w kuchni mamę z kubkiem kawy w ręce.
- Cześć, a gdzie Hela ? - spytałam od razu.
- Dzisiaj jej nie będzie - oznajmiła wstając od stołu. Dopiero teraz spostrzegłam, że miała ona tylko na sobie koszulę i to na dodatek męską.
- Widzę, że zachowałaś po ojcu jakąś pamiątkę - odparłam piorunując ją wzrokiem
- Tak się składa, że koszula ta należy do Norberta - rzekła odstawiając do zlewu pusty kubek.
- Rozumiem, że u nas nocował ? - dopytywałam się
- Tak, a masz coś przeciwko temu ? - obdarzyła mnie chłodnym spojrzeniem po czym przeszła obojętnie obok mnie, udając się na górę. Przez chwilę stałam na środku kuchni niczym słup zażenowana całą tą sytuacją. Moja matka zachowywała się niczym nastolatka! Nie wiedziałam co o tym myśleć. Było mi jej trochę żal. Miałam nadzieję, że ten jej związek z Norbertem skończy się jak najszybciej. Po prostu już nie mogłam wytrzymać tego bezsensownego zachowania mojej matki. Cały czas miała do mnie jakieś pretensje, jakby bała się, że jej odbiję tego całego Norbercika, który nie był wcale lepszy od niej. Czasami wolałam zaszyć się pod ziemie niż słuchać tych wszystkich głupich uwag matki na mój temat, no ale cóż w żaden sposób nie mogłam jej zabronić spotykać się z nim.
***
Po szkole od razu wróciłam do domu. Ku mojemu zdziwieniu zastałam w domu matkę. W tej samej koszuli co rano sprzątała ze stołu jakieś resztki jedzenia i kieliszki po winie, które stało obok, a raczej pusta butelka po nim.
- A co tu jakaś impreza była ? - spytałam
- Tak się składa, że to nie Twój interes - odparła chłodno, nie odwracając się w ogóle w moją stronę, jakby rozmawiała z powietrzem
- Przepraszam bardzo, ale mieszkam w tym domu i chyba mam prawo wiedzieć co tu się działo - stwierdziłam podnosząc nieco wyżej głos
- Oblewaliśmy z Norbertem nasz związek, zadowolona ? Już wiesz. - spojrzała na mnie przez chwilę, po czym znów wróciła do sprzątania
- Czyli on tu jest ? - spytałam rozglądając się po pokoju.
- Tak, na górze i nie widzę w tym żadnego problemu.
- Ty w niczym nie widzisz problemu, ale ja w przeciwieństwie do Ciebie widzę! Mam już dosyć tego twojego związku ! W ogóle nie interesuje Cię co ja mam do powiedzenia na ten temat! Robisz co chcesz, a ja nic dla ciebie nie znaczę ! - odparłam, po czym nie czekając na jej odpowiedź pobiegłam na górę, do swojego pokoju. Zatrzasnęłam za sobą drzwi, rzuciłam w kąt torbę i nie widząc co z sobą zrobić usiadłam na środku pokoju, chowając twarz pomiędzy kolana. Moje życie było takie nie sprawiedliwe. Codziennie było coraz gorzej, coraz więcej cierpień i niepowodzeń. Nie miałam już do tego wszystkiego siły, ani cierpliwości. Co bym nie zrobiła, jak bym się nie zachowała to i tak zawsze musiało być źle. Wszystko w moim życiu ostatnio się poprzewracało. Straciłam już jakikolwiek sens do życia. Nie miałam pojęcia już co robić, jak się zachować, żeby móc jakoś naprawić relacje z matką. Nie chciałam się z nią kłócić. Marzyłam o tym, aby w końcu kiedyś zdała sobie sprawy z mojej obecności w swoim życiu i choć na chwilę się mną zainteresowała, zapytała o zdanie, ale choć nie wiem jak bardzo bym tego chciała, szanse na to są znikome.
Nagle poczułam mocne wibracje w kieszeni. Wyjęłam szybko komórkę spoglądając na wyświetlacz. Zdzwonił Piotrek.
*Rozmowa Telefoniczna z Piotrkiem*
- Hej, kochanie. Co dzisiaj porabiasz ? - spytał
- Hej, nie mam raczej żadnych planów, a czemu pytasz ?
- Wiesz, kończę za godzinę trening i pomyślałem, że może po drodze wpadnę po ciebie i pójdziemy na spacer. Co ty na to ?
- Noo... ok, w sumie i tak siedzę w domu
- No to widzimy się za godzinę, tak ?
- Tak. Do zobaczenia
*Koniec Rozmowy Telefonicznej *

***
Po założeniu ulubionych baletek wyszłam na zewnątrz. Piotrek już po mnie szedł.
- Cześć - przywitałam się, dając mu w policzek buziaka - To co idziemy na ten spacer ? - spytałam
- Jasne, chodźmy- odparł, łapiąc mnie za rękę.
W jego towarzystwie poczułam się trochę lepiej. Taki spacer dobrze mi zrobił i cieszyłam się, że mogłam spędzić trochę czasu ,,sam na sam,, z Piotrkiem. Rzadko gdzieś wychodziliśmy we dwoje, dlatego ten spacer to był naprawdę dobry pomysł.
Do domu wróciłam o godz. 19.00. Zadowolona weszłam do mieszkania. Zdjęłam buty, po czym udałam się do kuchni, gdzie zrobiłam sobie kolacje. Zjadłam szybko przygotowane przez siebie kanapki, pooglądałam potem trochę Tv, i kiedy byłam już zmęczona udałam się na górę. Umyłam najpierw zęby, a potem postanowiłam wziąć szybką kąpiel. Rozebrałam się szybko i następnie weszłam do kabiny. Stojąc już pod prysznicem zdałam sobie sprawę, że nie zamknęłam drzwi od łazienki. Nie chciało mi się już jednak wychodzić spod prysznica, więc umyłam się szybko, po czym wyszłam spod kabiny owijając się dookoła ręcznikiem. W pewnym momencie, nieoczekiwanie drzwi od łazienki uchyliły się i stanął w nich Norbert.
- Ojj, przepraszam. Nie wiedziałem, że zajęte - odparł przyglądając mi się uważnie
W pośpiechu poprawiłam ręcznik, zbierając swoje ubrania, po czym ruszyłam zawstydzona w kierunku wyjścia, co jednak uniemożliwił mi Norbert łapiąc mnie za rękę.
- Przepraszam, ale możesz mnie puścić - rozkazałam, próbując mu się jakoś wyrwać
- Nie denerwuj się tak kwiatuszku, bo ci jeszcze ręczniczek spadnie - zaśmiał się przyciągająć mnie do siebie. Nasze twarze prawie się dotykały. Próbowałam jakoś mu się wyszarpać, ale był silniejszy, więc moje próby były na marne.
- Puść mnie ! Bo zacznę krzyczeć - zagroziłam. Próbowałam zachować zimną krew, ale nie ukrywając czułam się strasznie głupio w tej sytuacji i przede wszystkim obawiałam się zamiarów Norberta.
- Nie martw się nic ci nie zrobię, po prostu bardzo mnie pociągasz - odparł. Dopiero teraz poczułam, że czuć od niego alkohol.
- Jesteś pijany, więc proszę zostaw mnie !
- I co ? Nie chodzisz do łóżka z pijanymi facetami ? Nie martw się, nie skrzywdzę Cię - zapewniał, odgarniając kosmyk moich włosów na bok, po czym pocałował mnie. Korzystając z okazji, że uwolnił z uścisku moją jedną rękę spoliczkowałam go z całej siły, a następnie odepchnęłam go na bok i wybiegłam pędem z łazienki. Zamykając szybko za sobą drzwi, przekręciłam je na klucz i czując się już bezpieczna, położyłam się na łóżku. Nie wiedziałam co mam myśleć o tej całej sytuacji. To było straszne. Norbert próbował się do mnie dobierać, a na dodatek mnie pocałował. Był co prawda pijany, ale mimo wszystko to go nie usprawiedliwia. Nie znałam go z tej strony i nigdy bym nie przypuszczała, że moja matka będzie się spotykać z takim zboczeńcem. Nie mogłam tego tak zostawić.

__________________
Udało się i jest kolejny : ) Dziękuję bardzo czytającym i komentującym pozdrawiam : )
 

 
Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za 'dobrze wykonaną robotę'. Jest przyznawana dla blogerów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz je o tym) oraz zadajesz im 11 pytań.
Nominowała mnie: http://iloveslash.pinger.pl/


1.ulubiony owoc
jabłka, gruszki, arbuzy
2. ulubiona książka
cała seria J.K Rowling i Zmierzch, "Anioł Johny" i wiele, wiele innych
3.piosenka którą najczęściej słucham w ostatnim czasie

4.najlepsza rzecz jaka spotkała mnie na pingerze
to chyba to że czytam te wszystkie wspaniałe opowiadania : )
5.kolor oczu
zielony
6.moja najlepsza zaleta
powiedziałabym że pisanie opowiadań ale nie bd taka, więc odpowiedź na to pytanie zostawiam tym którzy mnie znają
7. coś z czego jestem najbardziej dumna w życiu
Nwm czy jest coś takiego
8. czy żałuje czegoś co zrobiłam?
tak, kiedyś machałam do przejeżdżających samochodów całkiem przypadkowych i jednym z tych samochodów jechała mama chłopaka, który chodzi z moja siostrą do klasy i teraz jak ją widze to się na mnie dziwnei patrzy
9. ile mam prawdziwych przyjaciół
2: ) : *
10. ulubiony cytat
"Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach."
- Maya Angelon
11. czy piłyście kiedyś amarene ? :3
nie

Moje pytania:
1. Jak masz na imię ?
2. Ulubiony film
3. Ulubiona książka
4. Ile miałaś lat kiedy się pierwszy raz zakochałaś ?
5. Jakiego kłamstwa najczęścej używasz ?
6. Najlepsza rzecz jaka Ci się kiedykolwiek przytrafiła
7. Czy komplementy sprawiają że czujesz się raźniej ?
8. Wygrywasz 1mln złotych co robisz z tymi pieniędzmi ?
9. Jaka zabawna sytuacja która wydarzyła się w szkole i którą dobrze wspominasz ?
10. Przejmujesz się tym co inni o tobie myślą ?
11. Twoje największe marzenie ?

Nominuję:
http://zbieramnawinox3.pinger.pl/
http://muppety89123.pinger.pl/
http://iloveslash.pinger.pl/
http://fiufiufiuxd.pinger.pl/
http://fuckingmemories.pinger.pl/
http://lisabelle.pinger.pl/
http://marika173.pinger.pl/
http://heartbirdy.pinger.pl/
http://kuczkaxd.pinger.pl/
http://xxmaatyldaaxx.pinger.pl/
http://fantastycznie.pinger.pl/

_________________________________
Informacja z ostatniej chwili ! : "wyczuwam nowy rozdział : * może nawet dzisiaj : )) "
  • awatar ⊱PaniTysiaczkowa⊱: house party ♥
  • awatar Szalona Wredotka ♥: dziękuje <3 odpowiedziałam na swoim profilu ;*
  • awatar Gość: 1.Anka : ) 2.Tylko Ciebie Chce ; ) 3.Akademia Wampirów : ) 4.12 : ) 5." Jest dobrze" 6. Kiedy dostała słodkiego misia od przyjaciela : ) 7. Szczerze to nie . Nienawidze komplementów , kiedy chodzi o moją osobe x dd 8.Jade na jakieś porządne wakacje za granice ; )) 9. Kiedy koledze spadły portki z tyłka x dd 10. Nigdy x d 11. Zostac fryzjerką ; dd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 

19.09.13 (poniedziałek)
Obudzona przez budzik niechętnie podniosłam się z łóżka. Chcąc, czy nie chcąc musiałam iść do szkoły i mimo wszystko jakoś normalnie funkcjonować po ostatnich wydarzeniach w moim życiu.
Od rozwodu rodziców minęło już kilka dni, ale jakoś nie potrafiłam się z tym pogodzić. Było mi trudno, a najgorsze było to, że nie było przy mnie taty. Tak bardzo go potrzebowałam, jego obecności, żartów, codziennego oglądania filmów, czy nawet zwykłego całusa w czoło. Czasami jak dziecko biegłam na górę , z nadzieją, że tam jest, aby opowiedzieć mu co działo się w szkole, ale zawsze gdy wbiegałam do jego gabinetu jego tam nie było, a ja rozczarowana i zawiedziona wracałam do rzeczywistości zdając sobie sprawę, że taty już z nami nie ma. Brakowało mi go i to bardzo, czułam ogarniającą moje życie pustkę. Bez niego wszystko już nie było takie same, a w domu jedyną osobą, na której mogłam polegać była Hela. Matka od wyjazdu do Paryża ani razu do mnie nie zadzwoniła, w ogóle się mną nie interesowała, miała mnie gdzieś, liczyła się dla niej tylko praca i jakieś głupie wyjazdy. Na moje nieszczęście dzisiaj już wracała do domu. Nie miałam chyba najmniejszej ochoty się z nią zobaczyć no, ale nie miałam wyboru.
Założyłam na bose stopy ciapy i podążyłam do łazienki, gdzie przemyłam twarz zimną wodą, umyłam zęby i na koniec związałam włosy w wysokiego kucyka na czubku głowy. Gotowa wróciłam na chwilę do pokoju, wyjęłam z szafy szary T-shirt i jeansy po czym z zaplanowanym strojem pomaszerowałam z powrotem do łazienki. Ubrałam się szybko i gotowa zabrałam ze sobą po drodze swoją torbę z książkami po czym zeszłam na dół. Hela przygotowywała już dla mnie śniadanie.
- Witaj kochanie - odparła od razu po moim wejściu do kuchni - Wyspałaś się ?
- Nawet tak - odparłam siadając przy stole
- To dobrze. Zjedz sobie teraz śniadanie, a ja pójdę trochę posprzątać na górę - oznajmiła pozostawiając mnie samą w kuchni. Napiłam się trochę herbaty i zjadłam szybko jedną kanapkę. Więcej nie byłam w stanie przełknąć, gdyż nie miałam zbytnio apetytu. Wstałam od stołu, a następnie wyszłam z kuchni zmierzając w stronę schodów. Krzyknęłam Heli, że już idę po czym założyłam na ramię swoją torbę i wyszłam z mieszkania. Pogoda na zewnątrz nawet dopisywała. Dzień zapowiadał się słonecznie. Wiał lekki i prawie nieodczuwalny wiaterek. Słońce nie utrzymywało się na niebie cały czas lecz na chwilę zachodziło za chmury. Było dość ciepło jak na tak wczesną porę. Przeszłam szybko przez ogród dochodząc do furtki. Otworzyłam ją i wyszłam na drogę. Do rozpoczęcia lekcji pozostało mi jeszcze 20 min. więc nie musiałam się zbytnio spieszyć. Idąc wolnym krokiem usłyszałam nagle jak ktoś woła moje imię. Odwróciłam się za siebie spostrzegając biegnącego za mną Maćka.
- Hej - wydyszał chłopak podbiegając do mnie.
- No hej - odpowiedziałam
- Mogę ci dotrzymać towarzystwa ? - spytał
- Jasne, chodź - uśmiechnęłam się promiennie w jego stronę po czym wspólnie ruszyliśmy dalej. Kiedy byliśmy już na miejscu weszliśmy do szkoły po czym udaliśmy się pod salę, gdzie miała być nasza pierwsza godzina. Majka i Daria czekały już pod klasą w towarzystwie Huberta oraz Piotrka.
- Hej Wam - przywitałam się podchodząc do nich z Maćkiem
- Hej - odpowiedzieli.
Piotrek uśmiechnął się w moją stronę po czym podszedł do mnie i pocałował mnie na przywitanie. Nasz pocałunek nie trwał długo gdyż szybko oderwałam się od niego. Nie ukrywając byłam trochę zła, że nie zadzwonił do mnie ani razu, czy mnie nie odwiedził.
- Co tam u ciebie ? - spytał jakby nigdy nic.
- Wiedziałbyś gdybyś przyszedł, albo przynajmniej zadzwonił - odparłam chłodno
- Ej no nie gniewaj się. Przepraszam - powiedział odgarniając na bok kosmyk moich włosów - Wybaczysz mi ? - spytał z nadzieją w głosie. Co prawda miałam cały czas do niego o to żal, ale nie chciałam się z nim kłócić ani gniewać, gdyż potrzebowałam go, bo mimo wszystko byliśmy ze sobą, a Piotrek był bardzo ważny dla mnie.
- Może - odparłam składając na jego ustach krótki, ale namiętny pocałunek
- Uznam więc, że tak - zaśmiał się po czym złapał mnie za rękę i wspólnie podeszliśmy do przyjaciół włączając się w rozmowę.
Po upływie kilku minut rozległo się głośne dzwonienie dzwonka i pod salą zjawiła się nauczycielka, wpuszczając nas do klasy.
Pozostałe zajęcia minęły mi dość szybko. Wraz z Darią, Majką oraz Maćkiem wracałam już do domu. W ich towarzystwie czułam się o wiele lepiej i choć na chwilę mogłam zapomnieć o ostatnich wydarzeniach w moim życiu. Kiedy byliśmy już na miejscu pożegnałam się z nimi po czym weszłam do mieszkania. Zamknęłam za sobą drzwi i podążyłam do salonu. Wchodząc do pomieszczenia stanęłam nagle jakby zamurowana spostrzegając całującą się mamę z jakimś facetem. Po chwili para zdała sobie sprawę z mojej obecności i szybko się od siebie oderwała
- Nie słyszeliśmy jak wchodzisz - tłumaczyła się matka - Proszę poznaj Norberta, Norbert poznaj Julkę - przedstawiła nas po chwili. Przez dłuższą chwilę wpatrywałam się w młodego mężczyznę, który równie dobrze mógł być moim starszym bratem. Ubrany był w jasną koszulę i jeansy. Nie ukrywając był bardzo przystojny.
- Miło mi cię poznać - odparł mężczyzna
Wykrzywiłam tylko lekko usta, nie odpowiadając. Nie wiedziałam co mam powiedzieć ani jak się zachować. Przed chwilą widziałam jak moja matka całuje się z tym facetem, a teraz zastanawiałam się co to ma znaczyć. Przeniosłam wzrok na matkę z nadzieją, że mi to wszystko jakoś racjonalnie wytłumaczy.
- Widzisz ja i Norbert... spotykamy się od jakiegoś czasu - zaczęła trochę niepewnie -... no i postanowiłam, że dobrze będzie jeśli się poznacie, dlatego zaprosiłam go do nas - odparła
Nie wiedziałam co powiedzieć. Ta wiadomość mnie zwaliła z nóg. Nie mogłam w to uwierzyć. Minęło zaledwie kilka dni od rozwodu rodziców, a matka przyprowadziła już do domu swojego nowego chłopaka ! Widocznie bardzo szybko się pocieszyła po rozstaniu z ojcem i na dodatek miała śmiałość jakby nigdy nic przyprowadzać go do naszego domu i mi go przedstawiać, oczekując może jeszcze, że się z nim zaprzyjaźnię i wspólnie pooglądamy sobie filmy, albo jak szczęśliwa rodzinka pójdziemy na spacer. Nie no nie wierzyłam w to ! To wszystko było śmieszne! Jak ona mogła ! Teraz byłam już pewna, że ojciec nigdy nic dla niej nie znaczył skoro potrafiła tak szybko pozbierać się po rozstaniu z nim. Miałam ochotę jej powiedzieć co myślę o tym jej całym związku, ale powstrzymałam się jednak i z trudem powstrzymując płacz pobiegłam szybko na górę do swojego pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Nie wiedziałam skąd te łzy, bardziej byłam zła niż zrozpaczona, ale po tej wiadomości poczułam się tak strasznie odrzucona i samotna. Moja własna matka tak bardzo mnie krzywdziła. Nie zważała w ogóle na moje uczucia. Nie obchodziło ją co ja czuję. Na każdym kroku mnie raniła. Czułam się tak jakbym jej nie znała, a ona mnie. Była moją matką, a mimo to tak obcą mi kobietą. Na dodatek ten facet. W sumie nie mogłam jej zabronić z nim być, a ona i tak miała prawo ułożyć sobie na nowo życie, jeśli naprawdę go kochała i nie był on taką tymczasową miłością, ale to wszystko działo się tak szybko. Rozwód, wyprowadzka ojca, a teraz ten mężczyzna. To wszystko mnie przerastało. Moje życie stało się z dnia na dzień istnym koszmarem, z którego nie mogłam, a może raczej nie umiałam się obudzić .. Każdy kolejny dzień ranił mnie coraz bardziej powodując tym samym, że stawałam się tak bardzo bezsilna, a moje życie nie miało już większego sensu...

_____________________________
I jest 5 Przyznam, że nie wyszedł mi za dobrze, ale mam nadzieję,że chociaż troszeczkę się Wam spodoba.
Dziękuję bardzo za komentarze ;** I pozdrawiam : )

Norbert
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (20) ›