• Wpisów: 67
  • Średnio co: 31 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 21:21
  • Licznik odwiedzin: 12 762 / 2115 dni
 
fatamorganaaxd
 
26.09.13 (poniedziałek)
   Leżałam na łóżku, wpatrzona w sufit. Było jeszcze bardzo wcześnie, coś około 6.00. Przekręcając się na drugi bok usłyszałam nagle jakiś hałas. Przestraszona spojrzałam w stronę drzwi, w których stał tata.
- O przepraszam, obudziłem Cię ? - spytał wchodząc do pokoju
- Nie - odpowiedziałam podpierając się do góry na łokciu - Coś się stało ? - spytałam
- Szukam telefonu. Nie widziałaś go gdzieś może ?
- ymmm... wydaję mi się, że jest na dole, w kuchni - oznajmiłam
- Pójdę sprawdzić - odparł tata wychodząc z pokoju.
Chowając twarz pod kołdrę zamknęłam oczy, kiedy nagle obudziło mnie głośne drrrrrrrr. Wyciągnęłam po omacku rękę szukając wyłącznika. Kiedy budzik przestał grać zdjęłam z siebie kołdrę, po czym zwlokłam się ospale z łóżka. Ubrałam lepsze, pierwsze ciuchy z wierchu mojej walizki, zaplotłam włosy w warkocza i zeszłam na dół zgarniając ze sobą po drodze moją torbę z książkami.
   Tata siedział już przy stole popijając kawę, a Hela przygotowywała dla nas śniadanie.
- Dzień dobry - przywitałam się, zajmując miejsce przy stole.
- Dzień dobry - odpowiedzieli
- Wyspana ? - spytała Hela
- Powiedzmy... - odparłam upijając łyka gorącej herbaty, która automatycznie mnie rozgrzała.
- A jak po meczu ? - spytała Hela stawiając przede mną talerz z kanapkami.
- Może być - stwierdziłam.
Po zjedzeniu przygotowanych przez Helę kanapek wstałam od stołu, podziękowałam za śniadanie i poszłam założyć buty. Tata wkładał jeszcze jakieś papiery do swojej walizki.
- Gotowa ? - spytał
- Tak, poczekam na Ciebie przed domem - oznajmiłam wychodząc na zewnątrz.
   Po jakiś 15 min. drogi byliśmy już na miejscu.
- Dzisiaj będziesz musiała wrócić autobusem, bo muszę coś jeszcze załatwić po pracy i chyba nie zdążę po ciebie przyjechać - oznajmił tata
- Ok, nie ma sprawy - zgodziłam się wychodząc z samochodu.
Pomachałam tacie na pożegnanie po czym ruszyłam w stronę szkoły.

***********************************************
   Kiedy wychodziłam już ze szkoły, po skończonych lekcjach dogonił mnie Piotrek, który zaproponował, że odprowadzi mnie na przystanek. Nie miałam nic przeciwko, więc oczywiście się zgodziłam. Dochodząc na miejsce Piotrek złapał mnie za rękę i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Kiedy oderwaliśmy się już od siebie wyciągnął z kieszeni małe pudełeczko. Podejrzliwie spojrzałam na niego, zastanawiając się co jest w środku.
- Proszę, to dla ciebie - odparł otwierając delikatnie pudełeczko.
Otworzyłam szerzej oczy kiedy ujrzałam koralikową bransoletkę, którą zdobiło zawieszone na środku, złote serce.
- Jejku, jest śliczna - szepnęłam
- Cieszę, że ci się podoba. Mogę ? - spytał spoglądając na moją rękę
- Tak.
Piotrek delikatnie wyjął bransoletkę z pudełeczka i założył na moją rękę.
- Dziękuję - odparłam po czym go pocałowałam.
Chwilę potem podjechał autobus. Pożegnałam się szybko z Piotrkiem i wsiadłam do środka. Zapłaciłam kierowcy po czym zajęłam sobie miejsce. Przez całą drogę oglądałam moją bransoletkę od Piotrka. Była naprawdę piękna. Cieszyłam się niesamowicie z tego prezentu. Piotrek był na prawdę bardzo kochany. Mimo, że czasami nie układało nam się najlepiej, on zawsze potrafił wszystko naprawić. Może właśnie dlatego byliśmy tak długo parą ? Ciągła naprawa naszego związku, zawsze się udawała i tylko niekiedy zdarzało się, że potrzebowaliśmy trochę więcej samotności. Ale teraz czułam, że jesteśmy na dobrej drodze, że coś się zmienia... miałam tylko nadzieję, że na lepsze.
   Kiedy autobus się zatrzymał, wysiadłam szybko i spacerkiem ruszyłam do domu. Po jakiś 5 min. byłam na miejscu. Przed domem stało srebrne audi matki. Zdziwiona weszłam po cichu do domu. Kierując się w stronę salonu usłyszałam rozmowę, a raczej kłótnię rodziców. Chowając się za ścianą postanowiłam poczekać, aż skończą.
- Długo masz jeszcze zamiar mi wszystko wypominać ? Nie przyjechałam tu z tobą dyskutować na takie tematy, tylko przyjechałam zabrać Julkę - krzyczała matka.
- Dobrze, ale jak widzisz jeszcze jej nie ma - odparł spokojnie tata - Zanim wróci chciałbym cię o coś poprosić..- zaczął
- O co ? - spytała oschle matka
- Wydaję mi się, że Julka powinna na jakiś czas zamieszkać ze mną
Słysząc słowa ojca na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech. Tata chciał, żebym u niego zamieszkała!! Nie mogłam w to w pierwszej chwili uwierzyć. Tak bardzo tego pragnęłam. Modliłam się tylko, żeby matka się zgodziła. Miałam już dość mieszkania z nią pod jednym dachem. Teraz nareszcie mogło się to zmienić.
- Dlaczego niby ? - spytała podejrzliwie matka
- Wiesz... Julka od naszego rozwodu dość dużo przeszła, no a teraz jeszcze ty się z kimś spotykasz noi ostatnio nawet próbowała otruć się lekami, więc... byłbym bardziej spokojny, gdyby była tu ze mną - odparł tata.
- Aha, czyli teraz jeszcze zarzucasz mi, że ja jej nie będę potrafiła upilnować ?
- Ja ci nic nie zarzucam, ale próba samobójstwa to jednak jest coś poważnego i chyba zdajesz sobie z tego sprawę !?
- Słuchaj w jej wieku to jest normalne. Może rzucił ją chłopak, albo pokłóciła się z koleżanką... czasami chwile słabości się zdarzają, ale to nie świadczy o tym, że zaraz musi już mieszkać z Tobą...
- Coś normalnego ??!! Ona próbowała się zabić !!!!
- Tak, ale żyję i jak tylko wróci zabieram ją do domu - powiedziała stanowczo matka, pozbawiając mnie nadziei na to, że nie będę musiała z nią wracać.
- Wiem, że umówiliśmy się na to, że Julka będzie mieszkać z tobą po naszym rozwodzie, ale pozwól jej chociaż przez jakiś czas pomieszkać u mnie. Za niecałe dwa lata będzie już pełnoletnia, więc wtedy sama zdecyduje, czy będzie chciała mieszkać u któregoś z nas... Proszę cię, przemyśl to dobrze.
- Nie wiem... - wahała się matka
- Zgódź się - prosił tata.
- Dobra, niech będzie - zgodziła się w końcu matka.
Miałam ochotę krzyknąć ze szczęścia, ale jednak powstrzymałam się i po cichu podeszłam do drzwi wyjściowych, otwierając je i głośno zamykając za sobą, aby dać im znak, że dopiero wróciłam. Udałam się następnie do salonu, udając zaskoczenie na widok matki.
- Ooo, a co ty tu robisz ?- spytałam
- Przyjechałam po ciebie, trochę wcześniej, bo nasz wyjazd do Włoch się trochę skrócił, ale w końcu chyba zostaniesz tu u taty na trochę dłużej... -oznajmiła matka - Jutro możesz przyjechać po resztę swoich rzeczy, no a ja już będę się zbierać, także do widzenia - odparła ruszając w stronę wyjścia.
- Zadowolona ? - spytał tata, kiedy matka już odjechała.
- Tak - powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
Teraz coś jednak w moim życiu się zmieniło i co najważniejsze ze skutkiem pozytywnym.

__________________________________
I jest kolejny : ) Proszę o szczere opinie ; )
Dziękuję i pozdrawiam : *

Bransoletka od Piotrka


kk.jpg

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego