• Wpisów: 67
  • Średnio co: 31 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 21:21
  • Licznik odwiedzin: 12 762 / 2115 dni
 
fatamorganaaxd
 
20.10.13 (niedziela)
   Jesienią wszystko wydawało się prostsze... Na dworze było spokojnie i słonecznie, tak, jakby czas zatrzymał się na chwilę w miejscu, nawet liście, które o tej porze roku, powinny już leżeć na ziemi, nadal kurczowo trzymały się gałęzi, chcąc jakby sztucznie przedłużyć tą cudowną pogodę.
   Wolnym krokiem podążałam w stronę pobliskiego parku, gdzie umówiłam się z Piotrkiem. Kiedy dotarłam na miejsce usiadłam na jednej z pomalowanych na zielono ławek, które stały pomiędzy drzewami. Czekając na Piotrka rozglądałam się po parku. Był naprawdę bardzo zadbany. W pobliżu bawiło się wiele dzieci ze swoimi rodzicami, a prawie wszystkie ławki zajęte były przez staruszków, którzy samotnie lub w towarzystwie odpoczywali na świeżym powietrzu. Natomiast po wyłożonych kamieniami ścieżkach spacerowali zakochani.
   Czekając już jakieś 15 min. napisałam w końcu do Piotrka SMS.
*Wiadomość *
Hej, czekam na Ciebie w parku. Kiedy przyjdziesz ?
   Po chwili otrzymałam od niego odpowiedź.
*Wiadomość *
Przepraszam, ale jednak nie przyjdę.
   Rozczarowana schowałam telefon do torebki po czym ruszyłam ścieżką w stronę wyjścia. Nagle usłyszałam za sobą czyjś głos. Odwróciłam się za siebie spostrzegając idącego w moją stronę Damiana i towarzyszącą mu Hanię.
- Cześć - przywitał się chłopak
- Cześć - odpowiedziałam.
- Spacerujesz ?-spytał
- Nie, byłam umówiona z chłopakiem, ale ... coś mu wypadło i nie przyszedł - wyjaśniłam
- Aha.
- Chcesz iść z nami na lody ? - spytała dziewczynka uroczo się do mnie uśmiechając.
- No nie wiem....
- Będzie nam bardzo miło - dodał chłopak
- yyy.. no dobrze... mogę iść - zgodziłam się.
- To chodźmy - odparła dziewczynka łapiąc mnie za rękę.
**********************************************************************    
- To pan Robert jest twoim ojcem tak ? - spytał Damian, kiedy spacerowaliśmy we dwoje z lodami po parku, a Hania bawiła się w pobliżu.
- Tak. Mieszkam u niego od niedawna. - wyjaśniłam.
- Aha, a wcześniej gdzie się podziewałaś ?
- Mieszkałam z matką... i jej nowym partnerem, bo moi rodzice są po rozwodzie.
- Rozumiem... przykro mi.
- I tak nie byli dobrym małżeństwem, więc w sumie może lepiej, że już nie są razem - odparłam.
- Obwiniasz któreś z nich bardziej ?
- Największy żal mam chyba do matki, bo to ona najbardziej przyczyniła się do rozpadu naszej rodziny, ale... widocznie tak musiało być.
- Wiesz czasami bliskie nam osoby potrafią ranić, ale jednak są i to jest chyba  najważniejsze...
- W sumie prawda.
- Wiesz wiem coś o tym... Moja matka nie żyję od czterech lat. Zmarła kiedy miałem 14 lat. Nie mieliśmy ze sobą dobrych kontaktów... Prawie w ogóle się nie dogadywaliśmy. Kiedy okazało się, że jest poważnie chora dotarło do mnie, że to moja matka i mimo wszystko bardzo ją kocham...Starałem się wtedy naprawić nasze relacje, ale i tak nie udało mi się to w pełni... Brakło mi po prostu czasu i nie wiadomo kiedy odeszła od nas...
- To smutne, naprawdę mi bardzo przykro z powodu Twojej mamy
- No cóż- odparł po czym uśmiechnął się lekko w moją stronę.
   Historia Damiana naprawdę bardzo mnie poruszyła. W dużym stopniu związana była ze mną i moją matką. My także nie miałyśmy ze sobą dobrych kontaktów, a od przeprowadzki do ojca przestałyśmy się już w ogóle widywać. Prawie całe życie żyłyśmy jak odrębne od siebie osoby, a przecież łączyło i łączy nas tak wiele jak choćby to, że jest ona moją matką i może wreszcie nadszedł ten czas, żeby ze sobą porozmawiać o tym i... pogodzić się.
   - Proszę, to dla Ciebie - wyrwał mnie nagle z zamyślenia czyjś głos.
Z bukietem w ręce stała przede mną Hania, która z uśmiechem na twarzy czekała, aż odbiorę od niej kwiaty.
- Oo dziękuję, są naprawdę śliczne - odparłam odbierając od niej kolorowy bukiet.
- Cieszę się, że Ci się podoba - powiedziała dziewczynka po czym złapała swojego brata za rękę.
- Na prawdę bardzo dziękuję za lody, za spacer noi za kwiaty, ale chyba muszę już iść.
- OK, a nie będziesz miała nic przeciwko jak ci potowarzyszymy, bo akurat mamy po drodze... ? - spytał Damian
- Nie, skoro i tak będziecie przechodzić koło mnie to możemy iść razem - zgodziłam się.
- Czyli idziemy razem - uśmiechnęła się Hania łapiąc za rękę również mnie.
*******************************************
Kiedy byliśmy już koło mojego domu zatrzymaliśmy się spoglądając na siebie.
- No to dzięki za miłe popołudnie - powiedziałam.
- Polecamy się na przyszłość - odparł uśmiechnięty Damian.
- Ok... - odwzajemniłam jego uśmiech po czym zamykając za sobą furtkę pomachałam im na pożegnanie.

______________________________________
Tak jak obiecałam, dodaje nowy rozdział : )) Liczę, że Wam się spodoba ; ) Proszę o szczere opinie.
I pozdrawiam :*

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego