• Wpisów: 67
  • Średnio co: 27 dni
  • Ostatni wpis: 2 lata temu, 21:21
  • Licznik odwiedzin: 11 960 / 1844 dni
 
fatamorganaaxd
 
17.11.13 (sobota)
   Obudziłam się o 6:30. Trochę zdezorientowana z powodu zmiany otoczenia, ale po chwili wspomnienia z wczoraj powróciły.  Zerknęłam na telefon i zobaczyłam, że mam trzy nieodebrane połączenia od Piotrka. Niestety z powodu braku zasięgu zmuszona byłam wyjść na zewnątrz. Przy okazji postanowiłam pójść pobiegać. Założyłam luźny, czarny dres, białą koszulkę z napisami i szarą bluzę. Na dworze było pochmurno . Wyjęłam z kieszeni telefon i nieśpiesznie wykręciłam numer Piotrka, ale odpowiedziała mi poczta głosowa. Trudno, postanowiłam zadzwonić do niego później.
   Biegłam przed siebie. Drobinki opadającej mgły chłodziły moje ciało.
-Julka!- usłyszałam nagle -Zaczekaj!- odwróciłam się szybko za siebie dostrzegając biegnącego w moją stronę Damiana.
-Śledzisz mnie?- uśmiechnęłam się.
-Mogę się dołączyć?- puścił mi oczko.
Wyglądał na prawdę zabójczo w szarym dresie i kapturze na głowie, który więził jego gęste włosy.
- Jasne-uśmiechnęłam się.
Zaczęliśmy biec. Truchtaliśmy spokojnie przez całą drogę rozmawiając. W pewnym momencie poczułam wibracje w kieszeni spodni. Zatrzymałam się na chwilę, żeby sprawdzić kto do mnie napisał. Okazało się, że dostałam SMS od Piotrka :
*SMS*
Sorry, że nie odbierałem, ale mam teraz trening. Zadzwonię do Ciebie później.
Odpisałam mu szybko : ,,Ok,, po czym schowałam telefon do kieszeni.
- To od twojego chłopaka ? - spytał nagle Damian.
- Tak - odparłam chowając ręce do kieszeni.
- Chyba już za tobą tęskni - uśmiechnął się tymi swoimi dołeczkami. Co nie powiem było bardzo urocze.
- Mam nadzieje... Biorąc pod uwagę to, że jest teraz w Londynie.
- Na długo wyjechał?
- Na trzy miesiące.
- Wow... współczuje chłopakowi
- Czemu ? - spytałam zdziwiona
- No wiesz zostawić swoją piękną dziewczynę samą na trzy miesiące... chyba każdy chłopak skusiłby się żeby się poderwać - odparł uśmiechając się delikatnie w moją stronę
- Hahahha - roześmiałam się - Wiesz póki co to w pobliżu mnie kręcisz się tylko ty, więc nie wiem... mam zacząć się niepokoić ? - zaśmiałam się
- Hahaha... może - uśmiechnął się szeroko
- OK, będę się trzymać na baczności - zażartowałam.
- Ok - uśmiechnął się przyglądając mi się z rozbawieniem, co spowodowało, że moje policzki zalała fala gorąca. Przez chwilę staliśmy tak wpatrując się w siebie, kiedy nagle poczułam dziwną wilgoć na ręce. Zdziwiona spojrzałam w górę przyglądając się ciemnej, deszczowej chmurze, która wisiała prosto nad nami.
- Chyba zapowiada się na deszcz - odparłam nakładając na głowę kaptur.
- Skoro tak to spadamy do domu - uśmiechnął się po czym krzyknął w moją stronę :,,Kto ostatni robi śniadanie,,! i popędził. Zaśmiałam się i szybko pobiegłam za nim. Parę metrów przed ,,metą,, deszcz zaczął już padać tak bardzo, że po twarzach spływała nam woda deszczowa, z włosów kapały wielkie krople, a ubrania mieliśmy kompletnie przemoczone. Oboje wyglądaliśmy jakbyśmy przed chwilą wyszli z pod prysznica.
   Oczywiście Damian dobiegł do domu pierwszy, więc jako ,,przegrana,, zmuszona byłam przygotować śniadanie. Przebrana już w suche ubrania udałam się do kuchni, a Damian w tym czasie poszedł pod prysznic. Położyłam na talerzu owoce a obok chleb, bułki i masło. Na osobnym talerzu ułożyłam warzywa i wędlinę. Zależało mi, żeby wszystko wyglądało jak najlepiej. Kiedy woda się zagotowała zrobiłam herbatę. Wyjęłam ze zmywarki dwa czyste kubki i obróciłam się w stronę stołu przy którym siedział już rozpromieniony Damian. Miał na sobie szarą koszulkę i luźne dresy, a mokre kosmyki włosów opadały mu na czoło. Kiedy usiadł przy stole podałam mu kubek z herbatą po czym zajęłam miejsce obok niego. Rozmawialiśmy przez chwilę o wszystkim żartując i wygłupiając się. Czułam się przy nim naprawdę bardzo swobodnie.
   Wypiwszy herbatę postanowiłam udać się na górę i sprawdzić, czy Hania już wstała. Kiedy wychodziłam na górę po schodach usłyszałam jakiś hałas. Przestraszona udałam się szybko w stronę pokoju Hani. Otworzyłam drzwi i zamarłam na chwilę, na widok zakrwawionej twarzy dziewczynki, która ze strachem w oczach siedziała na środku pokoju...

_______________________________________
Hejjj! :D

Tak, więc wracam do Was po 75 dniach... z rozdziałem : )
Mam nadzieję, że Wam się spodoba : )
Proszę o szczere komentarze co do rozdziału : )

I pozdrawiam!^^

(Trwa ładowanie załączników…)

Nie możesz dodać komentarza.

  Wyświetlanie: od najstarszego | od najnowszego